Janko Cmentarnik
Władysław Syrokomla


Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.





Władysław Syrokomla

Janko Cmentarnik




Gawęda ludowa

		W naszéj wiosce za mych latek,
		Inszy[1 - inszy (daw., gw.) – inny. [przypis edytorski]] bywał ruch:
		I wesele, i dostatek,
		Każde dziéwczę gdyby[2 - gdyby (daw.) – niby, jak. [przypis edytorski]] kwiatek,
		Każdy chłopiec zuch!

		Dziś na rozum ludzie biorą,
		Ale idzie cóś[3 - cóś (gw.) – dziś: coś. [przypis edytorski]] niesporo[4 - niesporo – powoli, opieszale, nie najlepiej. [przypis edytorski]] —
		Insze czasy masz!
		Szarém kwieciem łąka kwitnie,
		Pokarlały kłosy żytnie,
		Zbladła ludziom twarz!

		Czy w jesieni, czy to w wiośnie,
		Były piękne dni;
		Czy pracujem – serce rośnie,
		Czy się bawim – to rozgłośnie,
		Aż gospoda drży!

		Dzisiaj ludzie już nie tacy
		I do czarki, i do pracy —
		Wiém[5 - wiém (daw.) – z rzecz. w D.: znam. [przypis edytorski]] ich siłę, wiém!
		A ojcowie dzielni, starzy,
		Spoczywają u cmentarzy
		Wiekuistym snem!…

		Pójdę do nich: na mogile
		Będę płakać rad;
		Do nich miodu dzban wychylę,
		I pogwarzę słodko, mile,
		Z ludźmi dawnych lat.




Janko Cmentarnik





I


		Jak ponad grobem wśród nocnéj pory
		Błądzą ogniki i meteory,
		Tak dni ubiegłe, dawne dni nasze,
		Zawsze uroczy promień opasze.
		Choć one były zwykłemi dniami,
		Ludzie ci sami i tacy sami,
		I świat, i człowiek jedną miał dolę:
		Chmury na niebie, troski na czole;
		Niekiedy jutrzni promień szeroki
		Rozjaśnił serce, przebił obłoki,
		I znów się ukrył za gęste mgliska;
		Z niebios deszcz pada, z oczu łza tryska,
		I tak się ciągle miesza na ziemi:
		Chwilka pogody z dniami tęsknemi; —
		A jednak promień przeszłości złoty
		Każe zapomnieć chmur i tęsknoty:
		Gdy w tamtą stronę myśli pobiegą[6 - pobiegą – dziś: pobiegną; popłyną. [przypis edytorski]],
		Rzewniéj na sercu – Bóg wié dlaczego!
		Rok dawno zbiegły dziwne ma wdzięki!
		Bo to rówieśnik naszej jutrzeńki[7 - jutrzeńka (gw.) – dziś popr.: jutrzenka. [przypis edytorski]];
		A tamci ludzie dlatego mili,
		Że w naszém życiu świadkami byli
		Piérwszéj pielgrzymki – kiedyśmy śmieli
		Ku niewidomym celom lecieli,
		Za motylami, to za kwiatkami,
		Za wszystkiém piękném, co oko mami,
		Za wszystkiém miłem, co serce pieści, —
		Nie tak jak dzisiaj – gdy syn boleści,
		Zaznawszy świata, głowę schyliwszy,
		Co chwila mędrszy i nieszczęśliwszy,
		Obarczon ciężką sakwą podróży,
		Gdy mu dawniejsza siła nie służy,
		Krwawiąc się cierniem i ostrém zielem,
		Idzie do celu – a grób tym celem.




II


		Święta jutrzeńko mojego rana!
		Tyś była chmurna i opłakana,
		Ot taka sama i w każdym względzie
		Jak dzień dzisiejszy, jak jutro będzie.
		A jednak nie wiem i skąd? i po co?
		Nad twém wspomnieniem światła migocą;
		A przy tych światłach gdy się rozmarzę,
		Lubię oglądać dawniejsze twarze,
		Miejsca, gdzie moje zbiegło zaranie,
		Gdzie dzisiaj noga już nie postanie.
		I patrzę czasem, i tęsknię rzewno
		Za ową barwą mglistą, niepewną;
		Za temi dachy, gdzie życie biegło,
		Za tamtych świątyń znajomą cegłą,
		Za tamtym wiatrem, łąki przekosem,
		Za tamtych ludzi wzrokiem i głosem,
		Z którymi niegdyś żyło się ściśléj,
		Łamiąc chléb bratni, mieniając[8 - mienić (daw.) – wymieniać. [przypis edytorski]] myśli…

		Gdy spracowane ramię zaboli,
		Gdy pulsa[9 - pulsa – dziś popr. forma M.lm: pulsy. [przypis edytorski]] życia tętnią powoli,
		Człek ciężko westchnie: «Boże mój Boże!
		Tam świeżość dawną zyskałbym może,
		Widok stron tamtych i tamtych twarzy
		Zastygłe serce pewnie rozżarzy…»
		Śmieszne rojenia! puste gawędy!
		Wszak czas i życie szły i tamtędy;
		A tamte miłe dachy ze słomy
		Pokrył mech siwy, mnie nieznajomy;
		Drzewka, com niegdyś kochał jak braci,
		Musiały wzrosnąć w nowéj postaci —
		A cóż mi po nich? myśl ma pochmurna
		Chciała w nich widziéć dawne konturna[10 - konturna – kontury. [przypis edytorski]],
		A one wzrosły jak wszystkie drzewa;
		A wiatr tam dzisiaj inny powiewa;
		Inaczéj huczą kościelne dzwony,
		Jeden rozbity, drugi zmieniony…
		A twarze ludzkie?? jak karta biała:
		Tam każda chwila cóś zapisała.
		Nowe kolébki ściele niewiasta;
		Co było dzieckiem – w męża urasta,
		Co było mężem – dzisiaj skroń siwa,
		Co było starcem – w grobie spoczywa.
		To jacyś obcy… nie chcę tych ludzi:
		Ich widok tylko boleść mi wzbudzi!
		Cóś znajomego, cóś mi się roi;
		Lecz to nie tamci, lecz to nie moi!
		Na twarzach zmarszczek głębokie żłoby,
		Ślad wieku, smutków albo choroby;
		Już głos dziewiczy, co ucho pieści,
		Ostro dziś płynie z piersi niewieściéj,
		Głos męża silny, pełen słodyczy,
		Dziś w starczych ustach szepleni, syczy, —
		Człek przypomina, wsłucha się, wsłucha:
		To obce dźwięki dla mego ucha!…
		A sercaż ludzkie! jaka tam zmiana!
		Widziałeś piękny zapał młodziana —
		Dzisiaj tę duszę czyż poznać można?
		Tak samolubna, taka ostrożna!
		Widziałeś w niebo wzniesione oko,
		Czytałeś w sercu wiarę głęboką,
		A jakąż miłość kryło to łono,
		Niewyczerpaną, niewyziębioną!
		Lecz czego lodem zakuć nie w stanie
		Grzech, doświadczenie, odczarowanie?
		I już w tych piersiach i już w tej głowie
		Chłodna niewiara, straszne pustkowie!
		Posłuchaj tylko: szydzi bluźnierca
		Z dawniejszéj wiary, z własnego serca…
		Precz mi z tym człekiem! ja go nie znałem!
		A jam chciał wskrzesnąć[11 - wskrzesnąć – tu: zmartwychwstać. [przypis edytorski]] jego zapałem!
		A jego postać, ileż to razy,
		Gdym w myślach kréślił przeszłe obrazy,
		Tak promieniście i tak różowo
		Przelatywała nad moją głową!…
		Szatan nie człowiek!… za jakież winy
		Skalał mój obraz, obraz jedyny
		Młodéj przeszłości, szczęśliwszej chwili,
		Źrzódła[12 - źrzódło – dziś: źródło. [przypis edytorski]], com sądził, że mię posili,
		Że zwątpiałemu wróci nadzieje,
		Że mię[13 - mię – daw. forma (analogiczna do: cię, się) zaimka w pozycji nieakcentowanej w zdaniu; dziś: mnie. [przypis edytorski]] dawniejszym ogniem zagrzeje?!…

		Och! jak boleśnie, och! jak boleśnie,
		Że dzień wczorajszy nigdy nie wskrześnie!
		Wczorajsi ludzie już dziś umarli,
		A wiek się zmienia, przyszłość się karli…
		Chcesz zdłużyć[14 - zdłużyć – wydłużyć. [przypis edytorski]] chwilę, która ucieka??
		Rozważaj przeszłość, ale z daleka.




III


		Jeśli ochota, słuchacze mili,
		Dajcie mi ucho choć na pół chwili:
		Starym zwyczajem, w kółku słuchaczy,
		Powiém powiastkę, przygodę raczéj,
		Którąm zasłyszał[15 - którąm zasłyszał – konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika: którą zasłyszałem. [przypis edytorski]] z ludzkiéj pogłoski,
		Prostą i rzewną – wiadomo z wioski.
		Czyńcie co wola – śmiejcie się, płaczcie,
		Dobre przyjmijcie, a złe przebaczcie.




IV


		Przed pięćdziesięciu czy więcéj laty,
		Żył w jednéj wiosce młodzian bogaty,
		Młody, wesoły – jeden z tych ludzi,
		Którego serca nic nie wystudzi,
		Co go nie stworzył Bóg na pieszczocha,
		Co kiedy kocha, to szczerze kocha,
		Co to do pracy rwie się ochotnie,
		Co to przy pługu z rozkoszą potnie[16 - potnie – tu: potnieje; poci się; oblewa się potem. [przypis edytorski]],
		A kiedy hula, to z całéj duszy,
		Którego serce wszystko poruszy,
		Co gotów stawić we dnie i w nocy
		Pierś do uścisku, dłoń do pomocy.
		Więc wszyscy brata widzieli w Janku;
		A on zajęty był bez ustanku,
		Temu, owemu, czy to, czy owo,
		Jakąś gromadzką sprawą wioskową.
		Kochał swą wioskę, chlubił się wioską,
		Kochał rodziców duszą synowską,
		Kochał swe pola i sianożęci,
		Kochał rzeczułkę, co tam się kręci,
		Kochał swe lasy i dymy chatnie[17 - chatni – należący a. odnoszący się do chaty; z chaty. [przypis edytorski]],
		Dla parobczaków miał serce bratnie,
		Kochał na zabój dziewczęta młode,
		Kochał kaplicę, cmentarz, gospodę.

		I z tą miłością rodzonéj ziemi,
		Dobrze mu było między swojemi:
		Bo jakoś zawżdy[18 - zawżdy (daw., gw.) – zawsze. [przypis edytorski]] na sercu gracko,
		Dolę, niedolę dzieląc gromadzką;
		Żyć ze wszystkimi, czuć bratnią spójnię,
		To jakoś serce bije podwójnie.
		Bywało, we wsi śmierć kogoś bierze —
		Janek jak dziecko spłacze się szczerze,
		W obcym człowieku, co zszedł ze świata,
		Jakby utracił ojca czy brata;
		On dół wykopie, trumnę wyciosa,
		Żałobną pieśnią grzmi pod niebiosa,
		A jeśli krewni nie dość bogaci,
		Jeszcze, bywało, za pogrzeb płaci.
		Za to gdy we wsi jakaś hulanka,
		Za siódmą górą posłyszysz Janka:
		To hucznie śpiewa, to w taniec ruszy,
		Gromadzka radość tak mu do duszy.
		On na weselach za drużbę stanie,
		On piérwszy oracz na dworskim łanie,
		Przodowy kosarz na sianożęci,
		Nigdy mu nie brak siły i chęci.
		No! a na świecie różnie się plecie:
		Czasem do bitwy przychodzi w lecie,
		Zwłaszcza – że wioska ustronna, mała,
		Na spornych gruntach jakoś leżała.
		Więc cudzopaniec[19 - cudzopaniec – poddany innego pana. [przypis edytorski]], w dogodnéj porze,
		Łąkę przekosi, grunta przeorze,
		Wpuści dobytek[20 - dobytek – tu: zwierzęta gospodarskie: krowy, konie itp. [przypis edytorski]] w niwę wioskową:
		Groźba za groźbę, słowo za słowo,
		Krzywda widoczna, a sprawa prędka,
		To się i pobić przychodzi chętka.
		No! różnie bywa – któréj niedzieli,
		Ten się podchmieli, drugi podchmieli,
		Słówko za słówko, krew'[21 - krew' – daw. apostrofem na końcu wyrazu oznaczano miękkie w (co ujawnia się w odmianie: krwią itd.), a zarazem miejsce po zaniku prasłowiańskiej półsamogłoski, jeru miękkiego. [przypis edytorski]] silniéj bije,
		Jakoś przychodzi grzmotnia na kije;
		A drugi siedząc, niedługo duma,
		Żal mu sąsiada, żal pana kuma,
		Więc do pomocy! i z drugiéj strony
		Znowu się zjawi gość nieproszony,
		I dwie gromadki starym zwyczajem
		Gdzieś przy gospodzie grzmocą się wzajem.

		Na taką grzmotnię, w lichéj godzinie,
		Niech no się tylko Janek nawinie
		I rzutem oka niech no wybada,
		Że tam chcą skrzywdzić jego sąsiada:
		To własne życie już mu nie w cenie,
		Choć na dziesięciu wpada szalenie,
		A słabej stronie dając pomoce,
		Potężną ręką jak cepem grzmoce,
		I póty grzmoce daléj a daléj,
		Aż przeciwników z nóg nie obali:
		Piersi do piersi, a ramię w ramię,
		Aż nim ich kije w trzaski[22 - w trzaski – w drzazgi; całkowicie. [przypis edytorski]] połamie.
		Słowem, czy w zgodzie, czy to we zwadzie,
		Janek był pierwszy w całéj gromadzie.




V


		Takie pierwszeństwo nie idzie z rodu,
		Ani go zjednać za kufel miodu;
		Lecz trzeba kochać a sercem całém,
		Trzeba być silnym duszą i ciałem, —
		A czy to w wiosce, czy w wielkiem mieście,
		Taką przewagę uznają wreszcie.
		Przewaga serca w imię przyjaźni,
		Najdumniejszego dumy nie draźni[23 - draźnić – dziś: drażnić. [przypis edytorski]],
		Wszyscy się chylą przed taką władzą,
		Ochocze serca zawżdy poddadzą;
		A gdy już pierwsza przebyta proba,
		Prowadź gromadkę gdzie się podoba.




VI


		I świetną była dola Jankowa,
		Póki się we wsi rodzinnéj chowa.
		Lecz inszą dolę dały mu nieba:
		Panu hajduka było potrzeba,
		Spodobał Janka – zabrał go z chaty
		W obce wojwództwo aż pod Karpaty.
		Żal rodzinnego było mu płota,
		I wioska po nim będzie sierota:
		Ojciec przeżegnał dobrego syna,
		Gorzko płakała matka jedyna,
		Chłopaki ucztę dali mu w domu,
		Dziewczętom zucha żal po kryjomu,
		Jedna, jak widać, smutniejsza nieco,
		U drugiéj łezki na oczach świecą.
		Wszyscy żałują – on głowę traci:
		Dumny tym żalem swoich współbraci.
		Z sercem rozdartém i bolejącém,
		Z tysiącem wspomnień, z marzeń tysiącem,
		Zakończył z braćmi uczty ostatki,
		Rzucił się do nóg ojca i matki,
		Uściskał chłopców i dziewy młode,
		Pożegnał kościół, cmentarz, gospodę;
		Wsiadł na konika dworsko a raźnie,
		Jeszcze się wszystkim skłonił przyjaźnie,
		I ruszył, świszcząc piosnkę kozaczą,
		Pewien, że jego łez nie zobaczą,
		I snuć marzenia zaczął powoli
		O nowém życiu, o inszéj doli.




VII


		Dobrze mu było na dworze pana:
		Barwa złocista i posrebrzana,
		Spięty popręgą, w sutéj bekieszy[24 - bekiesza (z węg.) – daw. strój męski, płaszcz podszyty futrem, wcięty w talii, ozdobiony szamerunkiem. [przypis edytorski]],
		Z kity u czapki wielce się cieszy,
		Strzelba przez plecy, konik cisawy, —
		O! taka służba jak dla zabawy!
		Prędko się zuczył celnego strzału,
		I przyjaźń ludzka nie szła pomału:
		Pan go od razu polubił wielce,
		Kazał policzyć pomiędzy strzelce;
		Dworscy przyjęli braterską dłonią,
		No, i dziewczęta nie bardzo stronią.
		Wesołe życie! jedyna bieda:
		Że Bóg przeszłości zapomniéć nie da,
		Że w dzień i w nocy tak sercem miota
		Ta do rodzinnej skiby tęsknota!
		Te ciągłe myśli o swojéj strzesie[25 - strzesie (daw.) – dziś popr. forma Msc.lp: strzesze. [przypis edytorski]]
		Ptaszek pod skrzydłem chyba je niesie!
		Słodkie powietrze ze swego świata
		Chyba zdradziecko z wiatrem przylata,
		Aby do reszty odurzyć głowę,
		Ażeby serce darć[26 - darć – dziś: drzeć. [przypis edytorski]] na połowę…
		Najpierwsze myśli, kiedy się zbudzi,
		Posyła naprzód do tamtych ludzi:
		Co oni robią? żywi? czy zdrowi?
		Ojciec i matka, nasi domowi?
		Nasze chłopaki, nasze dziewczęta?…
		I kto tam jeszcze o mnie pamięta?
		Czy tam wczorajsza doszła ulewa?
		Czy wiatr którego nie złamał drzewa?
		Tak była wątła, tak pochylona,
		Grusza przy chacie starca Szymona…
		Co się tam stało z kościelną wieżą?




Конец ознакомительного фрагмента.


Текст предоставлен ООО «ЛитРес».

Прочитайте эту книгу целиком, купив полную легальную версию (https://www.litres.ru/pages/biblio_book/?art=23551882) на ЛитРес.

Безопасно оплатить книгу можно банковской картой Visa, MasterCard, Maestro, со счета мобильного телефона, с платежного терминала, в салоне МТС или Связной, через PayPal, WebMoney, Яндекс.Деньги, QIWI Кошелек, бонусными картами или другим удобным Вам способом.



notes



1


inszy (daw., gw.) – inny. [przypis edytorski]




2


gdyby (daw.) – niby, jak. [przypis edytorski]




3


cóś (gw.) – dziś: coś. [przypis edytorski]




4


niesporo – powoli, opieszale, nie najlepiej. [przypis edytorski]




5


wiém (daw.) – z rzecz. w D.: znam. [przypis edytorski]




6


pobiegą – dziś: pobiegną; popłyną. [przypis edytorski]




7


jutrzeńka (gw.) – dziś popr.: jutrzenka. [przypis edytorski]




8


mienić (daw.) – wymieniać. [przypis edytorski]




9


pulsa – dziś popr. forma M.lm: pulsy. [przypis edytorski]




10


konturna – kontury. [przypis edytorski]




11


wskrzesnąć – tu: zmartwychwstać. [przypis edytorski]




12


źrzódło – dziś: źródło. [przypis edytorski]




13


mię – daw. forma (analogiczna do: cię, się) zaimka w pozycji nieakcentowanej w zdaniu; dziś: mnie. [przypis edytorski]




14


zdłużyć – wydłużyć. [przypis edytorski]




15


którąm zasłyszał – konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika: którą zasłyszałem. [przypis edytorski]




16


potnie – tu: potnieje; poci się; oblewa się potem. [przypis edytorski]




17


chatni – należący a. odnoszący się do chaty; z chaty. [przypis edytorski]




18


zawżdy (daw., gw.) – zawsze. [przypis edytorski]




19


cudzopaniec – poddany innego pana. [przypis edytorski]




20


dobytek – tu: zwierzęta gospodarskie: krowy, konie itp. [przypis edytorski]




21


krew' – daw. apostrofem na końcu wyrazu oznaczano miękkie w (co ujawnia się w odmianie: krwią itd.), a zarazem miejsce po zaniku prasłowiańskiej półsamogłoski, jeru miękkiego. [przypis edytorski]




22


w trzaski – w drzazgi; całkowicie. [przypis edytorski]




23


draźnić – dziś: drażnić. [przypis edytorski]




24


bekiesza (z węg.) – daw. strój męski, płaszcz podszyty futrem, wcięty w talii, ozdobiony szamerunkiem. [przypis edytorski]




25


strzesie (daw.) – dziś popr. forma Msc.lp: strzesze. [przypis edytorski]




26


darć – dziś: drzeć. [przypis edytorski]


