Żmija
Juliusz Słowacki


Ciesz się klasyką! Miłego czytania!





Juliusz Słowacki

Żmija



		For thee, who thus in too protracted song/
		Hast soothed thine idlesse with inglorious lays,/
		Soon shall thy voice be lost amid the throng/
		Of louder minstrels in thèse later days:/
		To such resign the strife for fading bays —/
		III may such contest now the spirit move/
		Which heeds nor keen reproach nor partial praise;/
		Since cold each kinder heart that might approve,/
		And none are left to please when none are left to love.[1 - For thee (…) to love. – A ty, coś schlebiał pieśnią swojej dumie,/ Wysnutą z lutni, co tak mało waży,/ Pomnij, że głos twój rychło przebrzmi w tłumie/ Wrzaskliwych doby ostatniej pieśniarzy:/ O zwiędły wawrzyn ich rój się nie swarzy —/ To nic dla ducha, który przestał miewać/ Czucie dla chwalby i nagany wrażéj,/ Gdy zgasły serca, co mogły ogrzewać…/ Dziś kochać nie ma kogo, a więc komu śpiewać?(G. G.Byron, Wędrówki Childe Harolda, Pieśń II, XCIV, tłum. J. Kasprowicz). [przypis edytorski]]

    Byron

(Motto do I tomu Poezyj, Paryż 1832)







Pieśń I





Sumak[2 - sumak – gatunek dzikiej kozy, żyjącej na stepach. [przypis edytorski]]


		Piękny to widok Czertomeliku!
		Sto wysp przerżnęły Dniepru strumienie,
		Brzoza się kąpie w każdym strumyku,
		Słychać szum trzciny, słowika pienie.
		A kiedy wiosną wezbrane wody
		Zaleją wszystkie wyspy dokoła,
		Jeszcze nad wodą widać drzew czoła —
		Jakby rusałek cudne ogrody,
		Gałązką mącą wodne błękity.
		I jeszcze słowik w gałązkach śpiewa,
		I szumią brzozy, lecz nad ich szczyty
		Wznosi się fala i nikną drzewa.
		Dziko Dniepr szumi, gdy w jego łonie
		Sto wysp zielonych wiosną zatonie.

		Piękny to widok stu wysep pana —
		Woda mu ziemię spod stóp wykradła:
		Zamek się patrzy w fali zwierciadła,
		Co mu przy stopach szumi wezbrana.
		A gdy nań patrzysz, dziwnym pozorem
		Rzekłbyś że zamek wstecz rzeki płynie
		Cegła koralów świeci kolorem,
		Lekkie filary podobne trzcinie.
		Kilka ogromnych paszcz samostrzału[3 - samostrzał – rodzaj kuszy. [przypis edytorski]],
		Patrzy strzelnicą na czarne morze:
		A górą zamku okna z kryształu,
		Świecą się, palą, jak ranne zorze;
		I tysiąc barwy w każdym promyku,
		Co się z tych okien nazad odkradnie.
		W zamku pan mieszka Czertomeliku,
		Dumny ataman[4 - ataman (z tur. tatar.) – kozacki przywódca. [przypis edytorski]] co Siczą[5 - sicz (z ukr.) – obóz kozacki. [przypis edytorski]] władnie;
		Lecz czy sam mieszka? – Któż to odgadnie?
		Nikt nie był w zamku: mówią że czary
		Mieszkają w gmachu, że dłoń zaklęta
		Nadludzką sztuką wzniosła filary —
		Lecz kiedy wzniosła? Nikt nie pamięta.

		Niejeden rybak wieczorną dobą,
		W Czertomeliku płynąc ostrowy[6 - ostrów (daw.) – wyspa. [przypis edytorski]];
		Słyszał przed sobą, słyszał za sobą
		Śpiew słodszy, milszy niż szum dnieprowy.
		A rybak milczał, płynął pomału —
		Kiedy wieczorne zorze zapadły,
		Widział jak w zamku okna z kryształu,
		To się paliły, to znowu bladły;
		A z okien blaskiem konały pieśni.
		Znów cicho – głucho – a rybak stary
		Żegnał się drżący – to czary – czary!
		Wszak rybak czuwa? wszak rybak nie śni?!

		Już to noc trzecia gdy gasną zorze,
		Błyska na zamku ogień jaskrawy…
		Ho! to kaganiec, to znak wyprawy,
		Popłyną czajki[7 - czajka – łódź kozacka. [przypis edytorski]] na czarne morze!
		Kozaków obóz zalega brzegi,
		Pośród czaharów[8 - czahary – zarośla bagienne. [przypis edytorski]] spisa[9 - spisa – rodzaj broni kozackiej, pika. [przypis edytorski]] połyska;
		A ponad Dnieprem w długie szeregi,
		Gęsto strażnicze płoną ogniska.
		Tam na mogiłę wstąpił wysoką
		Gęślarz i śpiewa pieśni z mogiły…
		Jeśli w tych grobach nie śpią głęboko,
		Może ich dzikie pieśni zbudziły?
		O śpijcie! śpijcie! przeszła wam pora,
		I wyście żyli – tu, w Ukrainie,
		I wyście żyli – to było wczora[10 - wczora (daw.) – dziś: wczoraj. [przypis edytorski]]!
		My dziś żyjemy, czas szybko płynie.
		Po cóż tu wracać z licem upiora,
		Gdzie nikt nie chodzi po nas w żałobie?
		Jutro na naszym powiedzą grobie:
		I wyście żyli! – To było wczora.

		Płyńmy więc! płyńmy w Natolskie grody,
		Burzyć pałace, rąbać fontanny —
		Żelazem niszczyć Turków narody
		I porwać obraz Najświętszej Panny:
		Obraz, co płacze rzewnymi łzami,
		A gdy go człowiek w fali zanurzy,
		Morze gniewliwe bije falami.
		Pieni się, huczy, pryska i burzy,
		I póty gniewne podnosi tonie,
		Aż wrogów statki w falach pochłonie…

		Lecz gdzież jest Hetman? W rannej godzinie
		Wyszedł i w stepach błądzi od rana.
		Oto przy brzegu czajka hetmana,
		Powiewnym żaglem bieli się w trzcinie.
		I wkoło gwarzy zgraja zebrana:
		Wszak nam na drogę brak na zwierzynie —
		Idźmy na łowy! idźmy na łowy!
		Lecz gdzież nasz Żmija, Hetman niżowy?


*

		Ty śpisz sumaku! ty śpisz sumaku!
		Między błyszczące rosą czahary;
		A tutaj strzelce w stepach Budziaku,
		Otoczą wkrótce knieje i jary.
		Sumak nie słyszy! sumak nie słyszy!
		Bo milcząc strzelce idą na łowy,
		I coraz ciszej,
		Między parowy,
		Pomiędzy trawy,
		Toną i toną;
		A zorza płoną
		I świt jaskrawy
		Pozłaca niebo na wschodzie.

		O! jakże miło przy rannym chłodzie
		Tak się zapuszczać w stepowe knieje.
		Jak tajemnicza ta chwila nocy,
		Kiedy noc kona, księżyc blednieje —
		Już dzień na wschodzie, a na północy
		Jeszcze lśnią gwiazdy, jeszcze lśnią jasno
		I wschód się złoci, blednie, czerwieni,
		Niebo się mieni;
		Gwiazdy w lazurze,
		Już gasną, gasną;
		I polne róże,
		Powstają z rosy perłami. —

		I cicho łowce szli manowcami.
		Trzymaj myśliwcze ptaka na dłoni,
		Zakryj mu oczy złotym kapturem;
		Niech nastrzępionym nie szumi piórem,
		Niech się nie trzepie, w dzwonki nie dzwoni;
		Zdejmiesz mu kaptur, gdy w nasze sidła
		Zwierz się dostanie – wtenczas posłuży.
		Sokół się chmurzy,
		I ociemniony
		Nastrzępił skrzydła,
		Wyciągnął szpony.
		Ponury, piersi napuszył.

		Tam szelest jakiś! Czy to zwierz ruszył?
		To nadto wcześnie! to nadto skoro!
		O! nie, to lekki chart tam na smyczy,
		Niechętny więzom piszczy, skowyczy —
		Skarć łowcze charta ręką i sforą.
		Pierwej wyśledzić sumaka tropy;
		Potem go gończe podniosą głosem,
		A potem charty. – I chart karcony
		Przypadł do stopy;
		Okryty wrzosem,
		Kwiatem zroszony,
		Ciągnie się smutny na sforze.

		Wysłać strzelców na rozdroże,
		Gdzie się kończy ta dolina;
		Tam Kozacy wielkim kołem
		Stójcie cicho – a drużyna
		Niech tam idzie drogą, dołem,
		Niechaj tonie w trawy, zioła – —
		W tej dolinie sumak leży.
		Gdy starszy strzelec zawoła,
		Niech służba w trąby uderzy.

		Dane rozkazy, i dzikie jary
		Otoczył Kozak, tonie w czahary.
		W krzakach się kryją ponure czoła,
		I cicho, jakby ludzi nie było!
		Jakby się tylko o łowach śniło!
		Wiatr wieje w kniei i szumią zioła,
		Zniknęły zbroje, łuki, oszczepy
		Świt płonie ogniem umalowany,
		I słońce wstaje nad martwe stepy.
		Oblane złotem świtu burzany,
		Ognistej barwy kwiatem się palą,
		I gną się z wiatrem; fala za falą
		Przebiega stepy milczące. —

		Cicho – — Wtem trąby zagrały grzmiące,
		I zagrzmiał razem pod niebo wzbity
		Z brzękiem surm, kotłów, okrzyk wesoły,
		I uwolnione z więzów sokoły
		Szybko w powietrza lecą błękity,
		Krążą i kraczą, dzwonkami dzwonią,
		I psy spuszczone jęczą i gonią.
		Czekają łowce: wśród strasznej wrzawy
		Patrzą na niwy złocone świtem,
		I oto śmiga
		Sumak zbudzony;
		Ledwo kopytem
		Dotyka trawy,
		Charty wyściga,
		I przez zagony,
		Przed szybką smyczą,
		Sadzi przez doły —
		Gończe skowyczą,
		Kraczą sokoły.
		I jeden sokół już zleciał nisko,
		Siadł mu na grzbiecie, szpony zatopił.
		Chart wiatronogi za zwierzem tropił,
		Już go dościgał – już blisko – blisko —
		A sumak leci bojaźnią ślepy,
		Leci w zasadzkę – wpadł na oszczepy,
		Drgnął tylko – upadł – a tłum wesoły
		Znów w trąby dzwoni, znów w kotły bije,
		Żeby wystraszyć co tylko żyje
		Pomiędzy trawy. – Lecą sokoły,
		Krążą i kraczą, dzwonkami dzwonią,
		Ogary znowu jęczą i gonią.
		Czekają łowce. – Wśród kwiatów fali
		Znów coś mignęło? – to sumak nowy? —
		O nie! to Tatar miga od stali,
		Jak wiatr stepowy,
		Jak wąż, piersiami
		Trawy rozcina,
		Między kwiatami
		Złotem połyska.
		I łuk napina,
		I strzały ciska,
		I rohatyny[11 - rohatyna – odmiana włóczni. [przypis edytorski]] kolczate miota.

		Dziwi Kozaków ta zbroja złota,
		Musi to jakiś być wódz Tatarów? —
		Puścić ogary: – jeden z ogarów
		Już go dościga – ha! zobaczycie!
		Ogar to stary, dobrze się sprawi,
		Wskoczy na piersi – i w strasznej męce
		Wydrze mu życie,
		Zgniecie, zadławi. —
		Już go doścignął – rzecz niespodziana!
		Skacze na piersi, liże mu ręce,
		U stóp się kładzie – wyje, skowyczy:
		Wszak to jest ogar! – ogar hetmana!
		Pierwszy z ogarów! tak sławny w siczy!
		Nieraz Tatara wytropił w jarze,
		A dzisiaj znalazł pana w Tatarze?

		Wróciła nazad psiarnia zagnana,
		A Tatar leci i trawy łamie.
		Patrzcie! – i sokół siadł mu na ramię
		O dziwy! dziwy! sokół hetmana!
		Siadł na ramieniu, nastrzępia pióra,
		Zda się że skrzydłem nagli go w biegu.
		W łowców szeregu,
		Okrzyk dokoła;
		Strzał lekkich chmura,
		Ściga Tatara;
		I jedna w piersi trafia ogara,
		Druga pod skrzydło trafia sokoła,
		Trzecia Tatara w czoło drasnęła. —
		Czy krew płynęła? – czy łza płynęła?
		Nie można wiedzieć – stanął – zakrywa —
		Oczy zalane czy krwią, czy łzami.
		Z piersi ogara obrożę zrywa,
		Z szyi sokoła pierścień z dzwonkami;
		I znów przez stepy,
		Wprost na oszczepy.
		Leci w zasiane wrogiem parowy. —
		Tam go wstrzymają? – Nie, nie wstrzymali —
		Daleko zdradne prześcignął łowy,
		I zniknął w burzanów fali. —

		Nie – to nie było senne widziadło;
		Bo tam gdzie przebiegł, pośród wądołów,
		Bez życia sześciu Kozaków padło,
		I sześć ogarów – i sześć sokołów.




Pieśń II





Płaczka


		Z tętentem konia leci przez wrzosy.
		To pan nasz, Żmija, Hetman na Niżu.
		Bielą się wzbite tumany rosy,
		Spod kopyt konia spłoszone wrony
		Stadem się zbiły, siadły na krzyżu.
		W burzanie[12 - burzan – gęste zarośla stepowe. [przypis edytorski]] miga kołpak[13 - kołpak (z tur.) – nakrycie głowy, obszyte futrem. [przypis edytorski]] czerwony,
		Stalowa zbroja miga w burzanie:
		– „Witaj, Hetmanie! witaj, Hetmanie!” —

		– „Zdrowia, drużyno – co słychać w Siczy?
		Czy szumią żagle? – czajka gotowa?
		Czy nam złą wróżbą wrona nie krzyczy?
		Czy zawsze nasza fala dnieprowa
		Tak jak płynęła, płynie do morza?…
		Ha! tak? – to dobrze. – Nim błyśnie zorza
		Być w pogotowiu. – Teraz niech czara
		Zaszumi miodem – pieśń grzmi wesoła. —
		Lecz gdzie mój ogar? – puścić ogara!
		Gdzie jest mój sokół? – puścić sokoła.”

		Stróż psów hetmańskich, ptasznik Hetmana,
		Dzieci nieletnie, wyszli z drużyny;
		Pobladli oba uczuciem winy,
		I wyczytali gniew w oczach pana.
		Potem rzekł starszy: „Nieszczęsne łowy!
		Na nasze łowy ktoś rzucił czary.
		Gdzie niegdyś leżał sumak stepowy,
		Dzisiaj, okryte zbroją Tatary,
		Trudzili charty i skrzydła ptaków.
		Od strzał tatarskich sześciu Kozaków
		Pośród stepowych padło wądołów.
		I sześć ogarów – i sześć sokołów.
		Tatar ci zabił psa i sokoła”.

		– „Kłamstwo! to kłamstwo!” – Hetman zawoła —
		„Gdy w polach jęczą wasze cięciwy,
		Smycz moja pada, a Tatar żywy? —
		Umiem wybadać prawdę za mgłami
		Uwitą w słowa krzywoprzysiężne.
		Znacie tę obróż? pierścień z dzwonkami?…
		Śmiercią wam biją dzwonki mosiężne”.
		Snadź[14 - snadź (przestarz.) – przecież, zapewne. [przypis edytorski]] że obrożę charta poznali,
		Pieśń śmierci w głosie dzwonków odgadli;
		Oba zadrżeli, oba pobladli,
		Łza im błękitne oczy krysztali.

		– „Parę kłamliwą, co razem wzrosła”
		Rzekł srogo Żmija „polecić Bogu,
		Wsadzić do czajki, w czajce bez wiosła,
		Niech z dnieprowego spływają progu”. —

		Już odszedł Hetman. – Powstały gwary,
		Skądże wie Żmija o naszych łowach?
		Czy mu przynieśli pierścień Tatary?
		Czy gdzie ukryty sam był w parowach? —
		W różnych domysłach zabrzmiały struny.
		Jako żurawi nuta wędrowna,
		Pieśń przez srebrzyste płynie piołuny,
		Miesza się z echem – dzika, czarowna,
		Bo kiedyż Kozak o czarach nie śni?
		Może domysły rozkwitną z pieśni? —


Powieść kozacka




Rusałka





1


		Nad mogiłą w mgłach wysoko:
		Krąży sokół, siadł na krzyżu.
		Pod tym grobem śpi głęboko,
		Niegdyś Hetman, pan na Niżu.


*

		Jeszcze sława Zaporoża,
		Jako miesiąc blady, nowy,
		Nie przebyła w czajkach morza,
		Nie wzleciała nad ostrowy.


*

		Na ostrowach rosły głogi,
		I samotna róża bladła.
		Zapienione skalne progi,
		Mgliły błękit wód zwierciadła.


*

		Przy Rusałce, wysp Hetmana
		Widać było w blask miesiąca.
		Jego luba z mgły uwiana,
		Z mgły dnieprowej, zimna, drżąca.


*

		Choć mroziła mglistą dłonią,
		Zapalała czarnym okiem —
		„Luby” – rzekła – „tam się płonią
		Polne róże nad potokiem.


*

		„Dzwonki barwą lśnią błękitną:
		Uschną dzwonki na pokosach,
		Lecz z różami, gdy przekwitną,
		Rozkwitają w moich włosach.


*

		„Duchem zmarłych na tym świecie
		Żyję, kwitnę jak mogiła.
		Cóż po łąkach? cóż po kwiecie?
		Niechaj uschną – bym ja żyła —”


*

		– „Czarna duszo! precz ode mnie,
		Już miłości nie ocucę”. —
		– „Wyrzekasz się? – lecz daremnie!
		Znów zawołasz – znów powrócę”.


*




2


		Rusałka się w mgłę rozpływa.
		Nocą blady miesiąc świeci,
		I po łodziach lśnią łuczywa,
		I do Dniepru toną sieci —


*

		Hetman smutny i ponury.
		Płynie z wolna łódź Hetmana!
		Przed nią postać z mglistej chmury,
		Płomieniami malowana:


*

		Taka piękna, ponad falą,
		Gdy się o nią blask roztrąca.
		Wpół się ogniem lica palą,
		Wpół się srebrzą w blask miesiąca.


*

		W zachwyceniu, nieprzytomnie,
		Choć to może duszy zguba,
		Hetman wołał: „Chodź tu do mnie!
		Chodź tu do mnie, moja luba!” —


*




3


		Odtąd zawsze, zawsze razem.
		Hetman w więzy lgnął widziadła,
		Choć jej dusza zimnym głazem —
		Na twarz różne barwy kładła.


*

		Zawsze piękna – z polnych głogów
		Róże, złote włosy wieńczą —
		I kradzioną znad porogów,
		Mgliste szaty złoci tęczą.


*

		Gdzie zarastał gaj odludny,
		Jednym słowem – jednym rankiem,
		Wzniosła z wyspy zamek cudny,
		I obwiodła złotym gankiem —


*

		Z koralowej zamek cegły.
		Wieża druga, trzecia, czwarta,
		Na skinienie w niebo biegły:
		Lud go nazwał zamkiem czarta[15 - Lud go nazwał zamkiem czarta – Czertomelik. [przypis autorski]].


*

		W zamku, jak kładzione kosą
		Powiązała róż szkarłaty;
		Brylantami jakby rosą,
		Poiskrzyła jasne kwiaty.


*

		Hetman patrzał na kobierce,
		Okiem blask brylantów ścigał:
		Ciągle patrzał – stygło serce;
		Dla Rusałki już ostygał —


*

		Ta choć zimna pod obłokiem,
		Zimne serce wnet odgadła;
		Szybko, szybko czarnym okiem,
		Brylantowe blaski kradła.


*

		Kwiaty brała do warkoczy.
		Hetman spojrzał, wzrokiem tonął —
		Nad brylanty skrzą jej oczy!
		I znów kochał – i znów płonął. —


*

		– „Luba! ty masz blask anioła —”
		– „Więc mi nagródź, jeślim warta?
		Daj sokoła – daj mi charta,
		Zabij charta i sokoła”. —


*

		– „Czarna duszo – precz ode mnie!
		Sercem się z szatanem kłócę”. —
		– „Znów zawołasz, lecz daremnie!
		Przyjdziesz do mnie – ja nie wrócę —”


*




4


		Odpłynęła – Hetman kroczy
		Zamyślony po komnatach —
		„Co! – nie wróci? – a jej oczy
		Takie cudne, włosy w kwiatach —”


*

		Myślał – Z oczu łzy ogromne,
		Po niemęskiej płyną twarzy.
		Rzekł do siebie: „Już nie wspomnę!” —
		Nie wspomina, ale marzy —


*

		„Nad zamglone chmur błękity,
		Oto miesiąc już się płoni;
		Już mój sokół, chart, zabity,
		A jej nie ma? – Pójdę do niéj[16 - niéj – forma z „e” pochylonym, wymawianym jako „i” lub „y”, nie została uwspółcześniona z powodu rymu. [przypis edytorski]] —”


*

		Jakże miłe tchnienie wiosny!
		I woń fali świeża, chłodna!
		Nad porogiem czarne sosny
		Szronem bieli mgła nadwodna.


*

		Pod skałami ciągłe burze,
		Łamią w falach blask księżyca;
		Nad falami w mglistej chmurze,
		W blasku srebrnych tęcz dziewica.


*

		Przy jej stopach chart bladawy,
		Niespokojny i ponury:
		Na ramieniu sokół mgławy,
		Nastrzępiony patrzy w chmury.


*

		„Jakżeś piękna!” – hetman woła,
		„Któż ci może ujść bezkarny?
		Chodź tu, luba – spłosz sokoła,
		Chart niech leci gonić sarny.


*

		„Tu pod moich ust płomieniem,
		Twe się blade mgły rozpłonią.
		Jak tu miło pod sosn[17 - sosn – dziś popr.: sosen. [przypis edytorski]] cieniem!”
		Prosi – błaga – okiem, dłonią.


*

		Lecz dłoń jego – ciężka wina!
		Czy przypadkiem, czy po myśli,
		Na krzyż srebrną mgłę rozcina.
		Znak zbawienia święty kreśli:


*

		Przed krzyżem się mgły rozpierzchły
		Jak złamane wód błękity;
		I Rusałki rysy zmierżchły,
		Obraz zniknął w mgłach rozbity – —


*




5


		Znikła – słychać tylko burze
		W głębi Dniepru – i szum piasków;
		Lecz mgła spływa – spływa w chmurze
		Zabłąkanych kilka blasków


*

		I rozbite mgły zwierciadła,
		Wiatr przybliża, zmniejsza, zmniejsza —
		Lśni Rusałka, lecz pobladła,
		I pobladła – i smutniejsza —


*

		Potem rzekła: „O mój miły,
		Żegnam ciebie, ginę – ginę,
		Jak mnie z wiatrem mgły rozbiły,
		Tak w uściskach się rozpłynę.


*

		„Prosisz, błagasz nadaremno,
		Próżno czekasz na tej skale:
		Lecz chodź ze mną! lecz chodź ze mną!
		Droga do mnie przez te fale.


*

		„Mgły tu zimne ale jasne;
		Gdy i ciebie mgła okryje,
		Patrz, mój luby – teraz gasnę,
		W twych uściskach znów ożyję.


*

		„Sokół żywy, chart twój żywy.
		Z tobą razem jak z sokołem,
		Pójdę błądzić nad te niwy,
		Nad dymiących chat padołem:


*

		„Pójdę z tobą – tak w mgłę ciemną
		Osłoniona, jak w krysztale.
		O chodź ze mną! o chodź ze mną!
		Droga do mnie przez te fale”.


*

		Hetman kochał – obłąkany,
		Hetman kochał – ogniem płonął;
		Z progu spojrzał w Dniepru piany,
		Padł do fali – i zatonął.


*

		Gdy go skryły burz odmęty,
		Potrzaskały w proch granity;
		Duszę zbawił obraz święty:
		Krzyż na piersiach miał wyryty.


*

		Od grzechowej zmazy czysty,
		Już ulata w nieba stropy;
		Za nim wzleciał sokół mglisty —
		Chart Rusałki rzucił stopy.


*

		A Rusałka, nad ostrowy
		Sama jedna – we łzach woła:
		„Kiedyż! kiedyż Hetman nowy
		Da mi serce, psa, sokoła!” —


*

		Pieśń kona z echem – i wnet jałowe,
		Dzikie domysły urosły w gminie:
		Więc Hetman kocha fali królowę?
		Na oślep leci w przepaść i ginie?
		Zawsze samotny – zawsze nie z nami;
		Gdzieś na cmentarzach, nad mogiłami.

		Ciszej! – tam zachód krwawy, ponury,
		Ozłocił stepy, jary i chmury:
		Zagasa słońce – słychać jak z dala,
		O brzegi bije spieniona fala.
		Ciszej! – tu smutne mogił wybrzeże.
		Oto ostatnie zachodu blaski,
		Złocą wichrami burzone piaski;
		Złocą trzy cerkwi posępne wieże,
		Co nad brzeg Dniepru wybiegły stromy,
		I tysiąc grobów, gdzie przez wyłomy
		Posępne trumien wieka świeciły.
		O! dzika Siczy! twoje mogiły
		Z piasku uwiane, a grób tak kruchy
		Gdy pod przechodnia zapadnie nogą:




Конец ознакомительного фрагмента.


Текст предоставлен ООО «ЛитРес».

Прочитайте эту книгу целиком, купив полную легальную версию (https://www.litres.ru/pages/biblio_book/?art=23551610) на ЛитРес.

Безопасно оплатить книгу можно банковской картой Visa, MasterCard, Maestro, со счета мобильного телефона, с платежного терминала, в салоне МТС или Связной, через PayPal, WebMoney, Яндекс.Деньги, QIWI Кошелек, бонусными картами или другим удобным Вам способом.



notes



1


For thee (…) to love. – A ty, coś schlebiał pieśnią swojej dumie,/ Wysnutą z lutni, co tak mało waży,/ Pomnij, że głos twój rychło przebrzmi w tłumie/ Wrzaskliwych doby ostatniej pieśniarzy:/ O zwiędły wawrzyn ich rój się nie swarzy —/ To nic dla ducha, który przestał miewać/ Czucie dla chwalby i nagany wrażéj,/ Gdy zgasły serca, co mogły ogrzewać…/ Dziś kochać nie ma kogo, a więc komu śpiewać?(G. G.Byron, Wędrówki Childe Harolda, Pieśń II, XCIV, tłum. J. Kasprowicz). [przypis edytorski]




2


sumak – gatunek dzikiej kozy, żyjącej na stepach. [przypis edytorski]




3


samostrzał – rodzaj kuszy. [przypis edytorski]




4


ataman (z tur. tatar.) – kozacki przywódca. [przypis edytorski]




5


sicz (z ukr.) – obóz kozacki. [przypis edytorski]




6


ostrów (daw.) – wyspa. [przypis edytorski]




7


czajka – łódź kozacka. [przypis edytorski]




8


czahary – zarośla bagienne. [przypis edytorski]




9


spisa – rodzaj broni kozackiej, pika. [przypis edytorski]




10


wczora (daw.) – dziś: wczoraj. [przypis edytorski]




11


rohatyna – odmiana włóczni. [przypis edytorski]




12


burzan – gęste zarośla stepowe. [przypis edytorski]




13


kołpak (z tur.) – nakrycie głowy, obszyte futrem. [przypis edytorski]




14


snadź (przestarz.) – przecież, zapewne. [przypis edytorski]




15


Lud go nazwał zamkiem czarta – Czertomelik. [przypis autorski]




16


niéj – forma z „e” pochylonym, wymawianym jako „i” lub „y”, nie została uwspółcześniona z powodu rymu. [przypis edytorski]




17


sosn – dziś popr.: sosen. [przypis edytorski]


