Kordian
Juliusz Słowacki


Kordian to dramat Juliusza Słowackiego wydany anonimowo w 1834 roku w Paryżu.Tytułowy bohater zastanawia się nad sensem egzystencji, przeżywa ból świata, istnienia, aż w końcu dochodzi do nieudanej próby samobójczej. Następnie Kordian udaje się w podróż, podczas której odwiedza m.in. górę Mont Blanc, gdzie podejmuje decyzję, by walczyć o niepodległość kraju. Po powrocie do Polski przygotowuje się do zamachu na cara Mikołaja I…





Juliusz Słowacki

Kordian



		Więc będę śpiewał i dążył do kresu;
		Ożywię ogień, jeśli jest w iskierce.
		Tak Egipcjanin w liście z aloesu
		Obwija zwiędłe umarłego serce;
		Na liściu pisze zmartwychwstania słowa;
		Chociaż w tym liściu serce nie ożyje,
		Lecz od zepsucia wiecznie się zachowa,
		W proch nie rozsypie… Godzina wybije,
		Kiedy myśl słowa tajemną odgadnie,
		Wtenczas odpowiedź będzie w sercu – na dnie.

    Juliusza Słowackiego – Lambro






PRZYGOTOWANIE


Roku 1799 dnia 31 grudnia w nocy

Chata sławnego niegdyś czarnoksiężnika Twardowskiego w górach Karpackich – przy chacie obszerny dziedziniec – dalej skały – w dole bezlistne bukowe lasy. Ciemność przerwana błyskawicami

Czarownica czesze włosy i śpiewa…



CZAROWNICA



		Z gwiazd obłąkanych,
		Z włosów czesanych
		Iskry padają
		Jak z polskiej szabli;
		Widzą je diabli,
		Odpowiadają
		Błyskami chmur.
		Lecą – świst piór
		Buki ugina.

Szatan zlatuje w postaci pięknego anioła



SZATAN



		Ha, czarownico! czy biła godzina?



CZAROWNICA



		Która?



SZATAN



		Godzina, której żaden człowiek
		Dwa razy w życiu nie słyszy[1 - Godzina, której żaden człowiek dwa razy w życiu nie słyszy – chodzi o pierwszą godzinę nowego stulecia. [przypis edytorski]].



CZAROWNICA



		Uderzy
		Za dziesiątym mgnieniem powiek
		Z babilońskiej ludów wieży.
		A gdy bić będzie, choć głucha, usłyszę.
		Lecz gdzież są, panie, twoi towarzysze?
		Leniwo śpieszą z błękitu podniebień;
		Żółw, z którego to zgrzebło utoczył mi tokarz[2 - Żółw, z którego to zgrzebło – z pancerzy żółwi morskich wyrabiano dawniej grzebienie, guziki i inne przedmioty codziennego użytku. [przypis edytorski]]
		Prędzej chodził…



SZATAN



		To zgrzebło, pokaż mi je – pokaż!…
		Łzy mi płyną… poznaję Twardowskiego grzebień,
		On mię zgrzebłem tym czesał, gdy w psa wlazłszy skórę
		U nóg mu się łasiłem. Odejdź, moja pani;
		Goście sproszeni zlecą się na Łysą Górę.

Czarownica odchodzi

Szatan woła:



		Szatani!

Błyska dziesięć razy i dziesięć tysięcy szatanów spada



		Spadł z nieba deszcz szatanów, niech ziemię polewa;
		Jeśli jeszcze na ziemi są edeńskie drzewa,
		Niech rosną, to jesienią człowiek owoc zbierze…
		Siadajcie! cóż między wami
		Nie widać Mefistofela?



ASTAROTH



		Zaszedł na grób przyjaciela.
		Na grobie Twardowskiego odmawia pacierze.



SZATAN



		Taki się teraz zrobił czuły i pobożny
		Jak poeta… Lecz księżyc zabłysnął dwurożny,
		Czas przystąpić do dzieła…



DIABLI



		Co nam król rozkaże?



SZATAN



		Obejrzeć trzeba koła w wiekowym zegarze,
		Krwią dziecięcia namaścić gwichty[3 - gwicht (daw.; z niem. Gewicht: waga, ciężarek) – ciężarek w zegarze ściennym lub stojącym. [przypis edytorski]] i sprężyny;
		Niech nam bije wyraźnie lata, dnie, godziny.
		Przynieście go, postawcie… Co? czy nie zepsuty?



ASTAROTH



		Wszystkie koła, wszystkie druty
		Całe, rdza wieków nie trawi;
		Godzinnik z hostii, co dławi[4 - hostii, co dławi – według wierzeń ludowych, na zasadzie absolutnej sprzeczności między tym, co święte a tym, co przeklęte, diabeł nie mógł połknąć hostii, będącej symbolicznym ciałem Chrystusa, dławił się nią. Podobnie wierzono, że diabła parzy woda święcona. [przypis edytorski]],
		Po nim żądło Lewiatana[5 - Lewiatan (hebr. liwjatan) – biblijny mityczny potwór morski, rodzaj monstrualnego węża lub smoka o siedmiu głowach (nie wiadomo natomiast nic o jego żądle). W Biblii stanowił uosobienie przeciwstawiającego się Bogu zła. [przypis edytorski]]
		Przez wieki wieków się toczy,
		Na dnie wskazuje ząb smoczy,
		Na godziny żądło osy;
		I dotąd trwa nieprzerwana
		Włosień siwa z kós[6 - kosa (daw.; tu forma D. lm: kós) – warkocz. [przypis edytorski]] szatana,
		Któremu zbielały włosy
		Od strachu, gdy grom z obłoku…
		Pamiętacie?.. A sprężyna
		Z ojczyzny Tella, Kalwina,
		Na ludzkim wsadzona oku,
		Chodzi jak na dyjamencie
		W kołek i sprężyn zamęcie
		Zamknięta grzesznika dusza,
		Kurant[7 - kurant (starop.) – melodia wygrywana przez zegar o stałych porach (np. co godzinę, co pół godziny lub co kwadrans). [przypis edytorski]] po kurancie jąka.
		Noga kossacza pająka[8 - Noga kossacza pająka – chodzi o kosarza, należącego do pajęczaków, jednak nie będącego w ścisłym znaczeniu pająkiem (nie ma on np. jadu); cechą charakterystyczną wyglądu kosarza są cztery pary bardzo długich nóg (mogą mierzyć nawet kilkanaście centymetrów, przy ok. półcentymetrowej wielkości głowotułowiu). [przypis edytorski]]
		Wszystkie sprężyny porusza
		Jak wahadło…



SZATAN



		Dość opisów.
		Gehenno, Astarocie, najstraszliwsi z bisów,
		Jak asesory[9 - asesor (daw.) – doradca sędziego; dziś popr. forma lm.: asesorzy. [przypis edytorski]] sądu, gdy zegar bić zacznie,
		Liczcie wieki, dnie, lata…

Zegar bije, szatani liczą



		Świecie! świecie! świecie!
		Wąż wieczności łuskami w okrąg ciebie gniecie,
		Zębem zatrutym boki ogryza nieznacznie;
		I wieki mrą nad tobą, zasypując pyłem
		Umarłych pamiątek.
		Ja widziałem twój początek.
		Ta garść gliny, powietrzem opasana zgniłem,
		Ten trup chaosu, w trumnie zamknięty błękitów,
		Strawiony zgnilizną czasów,
		Okrył się rdzami kruszców i kością granitów,
		Porósł mchem kwiatów i lasów;
		Potem wydał robaki, co mu łono toczą
		I myślą.
		Biada im! jeśli marzeń ziemią nie okryślą,
		Kołem widzenia – biada, jeśli je przekroczą…



GEHENNA



		Królu, wiek dziewiętnasty uderzył.



SZATAN



		Astaroth
		Niech liczy lata; może ten, co za obłokiem
		Gromy ciska, chcąc wesprzeć jaki ziemski naród,
		Może wiek który ludziom skrócił jednym rokiem,
		Może ukradł szatanom dzień jeden, godzinę;
		Więc się o nią upomnę u Boga
		Lub buntowną chorągiew rozwinę.
		We mnie i w przyrodzeniu zgwałconym ma wroga.



ASTAROTH



		Tysiąc ośmset lat wybiło.



SZATAN



		Więc się koło tortury całe obróciło?
		Każdy ząb jej rozdziera, każda szruba ciśnie.
		Teraz, gdy niebo zabłyśnie,
		Błyskawica trwa dłużej niż te wszystkie lata,
		Zbiegłe męczarnią dla świata;
		A każdy rok jak ślimak sunął się leniwo
		Dla nędzarzy, dla głupich kochanków nadziei;
		A gdy śliną osrebrzył ślad zbiegłej kolei,
		Ślizgał się po niej człowiek pamiątką przerżchliwą[10 - przerżchliwy – zapewne: pierzchliwy (w niektórych wydaniach występuje tu forma „pierżchliwy”); pierzchliwa pamiątka to pamiątka krótkotrwała, z łatwością pierzchająca, czyli uciekająca, znikająca. [przypis edytorski]].
		Obłąkani w przeszłości żeglarze
		Brali imię dziejopisów;
		Sztuką ich było pisać wielkie kalendarze,
		Pełne królewskich imion i dat, i napisów.
		Inni myślą ścigali treść myśli,
		Filozofy – głęboko myśleli,
		Aż nad ciemną przepaścią zawiśli,
		Obudzili się, w przepaść spojrzeli
		I zawołali: «Ciemno! ciemno! ciemno!»
		To hosanna dla nas szatanów,
		To śpiew naszych kościelnych organów;
		Kto myślał przez godzinę, jest lub będzie ze mną.
		Wiek, co przyjdzie, ucieszy szatany.

Mefistofel wchodzi



MEFISTOFEL



		Nasz szatan prorokuje w cudotwornym stroju,
		Ma płaszcz cały Woltera[11 - Wolter – spolszczone: Voltaire, pseudonim François-Marie Aroueta (1694–1778), fr. pisarza i filozofa epoki oświecenia (autora m.in. powiastki filoz. Kandyd); zwolennika liberalizmu, krytyka wszelkich ideologii, hierarchii kościelnej i zabobonnych wierzeń (uznano go za patrona ateizmu i rewolucji). Voltaire był niezwykle wpływową osobistością swego czasu (korespondował m.in. z carycą Rosji, Katarzyną). [przypis edytorski]] dziełami łatany
		I pióro gęsie Russa[12 - Russa – spolszczone nazwisko Jean-Jacquesa Rousseau (1712–1778), szwajcarskiego pisarza i filozofa (autor Umowy społecznej 1762). Rousseau był krytykiem cywilizacji i postępu, propagował hasło powrotu do natury (jemu zawdzięczamy mit „dobrego dzikusa”), uznawał bezwzględną pierwotną równość między ludźmi, ale też występował przeciw racjonalizmowi i ateizmowi; wszystkie te cechy sprawiają, że uznawano go raczej za patrona romantyzmu (a przede wszystkim poprzedzającego epokę romantyczną sentymentalizmu) niż typowego przedstawiciela Oświecenia. [przypis edytorski]] sterczy na zawoju.



SZATAN



		Mefistofelu, przyszła do działania pora,
		Wybierz jaką igraszkę wśród ziemskiej czeredy.
		Już nie znajdziesz cichego wśród Niemców doktora[13 - cichego (…) doktora – chodzi o doktora Fausta. Jest to bohater fikcyjny, postać stanowiąca sama w sobie niezwykle płodny motyw w sztuce. Faust to uczony (zarazem filozof, alchemik, przyrodnik), który, zgłębiwszy dostępną człowiekowi wiedzę, doznał rozczarowania, niedosytu i goryczy, co z kolei doprowadziło go do podpisania cyrografu z diabłem. W zamian za diabelską pomoc i usługi zapisał diabłu (występującemu pod imieniem Mefistofelesa) swą duszę. Najbardziej znanym opracowaniem tematu jest dramat Faust Johanna Wolfganga Goethego, cieszący się niebywałą popularnością w okresie romantyzmu. W romantyzmie poza ujęciami literackimi powstały również np. utwory muzyczne inspirowane historią Fausta, jak Symfonia Faustowska Liszta, kantata Berlioza Potępienie Fausta, czy opera Gounoda Faust. Wcześniej motyw podjął Christopher Marlowe (Tragiczna historia doktora Fausta 1588), a później m.in. Thomas Mann (Doktor Faustus 1947). Na wątkach faustowskich oparta jest również powieść Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata. W polskiej literaturze motyw ten, nieco strywializowany, pojawia się w legendzie o panu Twardowskim oraz w balladzie Mickiewicza Pani Twardowska. [przypis edytorski]],
		Po szwajcarskich się górach nie snują Manfredy[14 - Manfred – tytułowa postać dramatu filozoficznego George'a Gordona Byrona (1788–1824); Manfred odbywa m.in. wędrówkę po Alpach szwajcarskich. [przypis edytorski]]
		I mnichy długim postem po celach nie chudną.
		Więc obłąkaj jakiego żołnierza.



MEFISTOFEL



		Trudno!…
		Żołnierz to ryba, która kruczkom nie dowierza
		I ma rozsądek zdrowy, przy takiej latarni
		Obaczy kurzą nogę diabła kusiciela.



SZATAN



		Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni[15 - Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni – sens: czy ze wszystkich rodzajów ludzi tylko żołnierzy nie uda się diabłom opętać (ze względu na cechujący ich zdrowy rozsądek). [przypis edytorski]]?
		Słuchaj! wśród narodów wiela
		Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża.
		Idź tam, jego rycerze noszą krzywe szable
		Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable;
		I rękojeść tych kordów nie ma kształtu krzyża.
		Pomóż im – oni mają walkę rozpoczynać
		Taką, jakąśmy niegdyś z panem niebios wiedli.
		Oni się będą modlić, zabijać, przeklinać.
		Oni na ojców mogiłach usiedli
		I myślą o zemsty godzinie.
		Ten naród się podniesie, zwycięży i zginie;
		Miecze na wrogach połamie,
		A potem wroga myślą zabije,
		Bo myśl jego ogniste ma ramię,
		Ona jak powróz wrogi uwiąże za szyje
		I związanych postawi na takim pręgierzu,
		Że wszystkie ludy wzrokiem dosięgną i plwaniem[16 - plwanie – opluwanie, plucie. [przypis edytorski]].



MEFISTOFEL



		Królu, niechaj poszukam w diabelskim psałterzu
		Modlitwy na dzień, co się zowie zmartwychwstaniem;
		Zmówię ją za ów naród… Dziś pierwszy dzień wieku,
		Dziś mamy prawo stwarzać królów i nędzarzy
		Na całą rzekę stuletniego cieku.
		Więc temu narodowi stwórzmy dygnitarzy,
		Aby nimi zapychał każdą rządu dziurę.
		A gdy wzrośnie ich potęga,
		Ten naród, jak piękna księga,
		W starą oprawiona skórę,
		Pargaminowym[17 - pargaminowy – pergaminowy, tzn. przypominający kartę księgi, a zarazem czoło starca. [przypis edytorski]] świecić będzie czołem.



SZATAN



		Dobra rada, stańcie kołem,
		Stwarzajmy ludzi do rządu.
		Zawołajcie czarownicy…

Szatan daje rozkazy, diabli pracują



		Żywioły ziemi i lądu,
		W atmosferowej szklennicy[18 - szklennica – szklanica, szklanka. [przypis edytorski]]
		Zamknięte i w jeden zlane,
		Przez chemików połamane;
		Kwasorody, gaz węglowy
		Zlewam w kocioł platynowy;
		Dmijcie, duchy!…

Gromy biją w kocioł



		W żywioł ziemi
		Dorzucić szpilek Kaprala
		Z główkami laku, któremi
		Kreśli plany, królów zwala,
		Szpilek czterdzieście tysięcy
		Rzućcie w kocioł…



SZATAN



		I nic więcéj[19 - więcéj (daw.; wym.: więcy) – obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z wcześniej użytym słowem „tysięcy”. [przypis edytorski]]?



SZATAN



		Nic…



DIABLI



		Coś z rozumu Kaprala?…



SZATAN



		Nic.



DIABLI



		Skończony.



SZATAN



		Niechaj leci!

Gromy biją, duch ulatuje



		Stary – jakby ojciec dzieci,
		Nie do boju, nie do trudu;
		Dajmy mu na pośmiewisko
		Sprzeczne z naturą nazwisko,
		Nazwijmy od słowa ludu,
		Kmieciów, czyli nędznych chłopów[20 - Nazwijmy od (…) nędznych chłopów – chodzi o gen. Józefa Chłopickiego (1771–1854), dyktatora powstania listopadowego (wcześniej walczył w powstaniu kościuszkowskim, wraz z Legionami Dąbrowskiego brał udział w kampaniach napoleońskich m.in. we Włoszech i Hiszpanii, został wielokrotnie odznaczony m.in. Legią Honorową i Krzyżem Komandorskim Virtuti Militari; był nadal czynnym wojskowym w Królestwie Polskim, ale na skutek osobistego konfliktu z Wielkim Księciem Konstantym podał się do dymisji). W okresie powstania listopadowego, został członkiem Rady Administracyjnej i naczelnikiem sił zbrojnych, a 5 grudnia 1830 ogłosił się dyktatorem powstania. Nie wierzył w powodzenie powstania, był zwolennikiem rokowań z carem, starał się początkowo nie dopuścić do starć zbrojnych. Wskutek takiej polityki armia rosyjska pod wodzą Dybicza wkraczając do Królestwa zastała armię powstańczą nieliczną i źle uzbrojoną. Po raz ostatni swój kunszt dowódczy pokazał Chłopicki podczas bitwy pod Olszynką Grochowską; w bitwie został ranny w nogi. 17 I 1831 zrzekł się dyktatury. Po upadku powstania wyjechał do Krakowa, gdzie pozostał do końca życia. [przypis edytorski]].
		Teraz, jak z niebieskich stropów,
		Rzućcie wodza ludziom biednym.



DIABLI



		Panie! czy skończysz na jednym?



SZATAN



		Wrzucić do kotła dyjament,
		Dyjament w ogniu topnieje;
		Wylać sekretny atrament
		Z Talleyranda[21 - Talleyrand – właśc. książę Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord (1754–1838), fr. dyplomata, minister spraw zagranicznych Francji. Mimo, że był duchownym (biskupem) poparł swym autorytetem rewolucję fr. 1789 r. i został wkrótce przewodniczącym Konwentu, gdzie wcześniej patronował przeprowadzeniu ustaw dotyczących sekularyzacji dóbr kościelnych przewodniczącym zgromadzenia. Był reprezentantem Francji na Kongresie Wiedeńskim. Talleyrand słynął z wybitnej inteligencji oraz ciętych a trafnych wypowiedzi. [przypis edytorski]] kałamarza,
		Co w niewidzialność blednieje
		Od okularów rozsądku…
		I dąć w kocioł… w kotła wrzątku
		Obaczemy, co się stwarza.



DIABLI



		Już gotowy! mimo czary
		Wyszedł jakiś człowiek godny,
		Złe w tym kotle były wary,
		Płyn za rzadki lub za chłodny.



SZATAN



		To nic – to nic! takich trzeba
		Biednym ludziom rzucać z nieba;
		Będą przed nim giąć kolana,
		Jest to stara twarz Rzymiana,
		Na pieniądzu wpół zatarta.
		Dajmy mu na pośmiewisko
		Sprzeczne z naturą nazwisko;
		Ochrzcijmy imieniem Czarta[22 - nazwisko (…) Czarta – chodzi tu o księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770–1861) dyplomatę, męża stanu, polityka, pochodzącego ze starej rodziny arystokratycznej. W czasie rozbiorów, po abdykacji i śmierci Stanisława Augusta uważano go za pretendenta do tronu Polski. [przypis edytorski]].
		Teraz puśćcie! niechaj leci!



DIABLI



		Lepszy będzie człowiek trzeci.



SZATAN



		Teraz z konstelacji raka
		Odłamać oczy i nogi,
		Dodać kogucie ostrogi
		I z trwożliwego ślimaka
		Oderwane przednie rogi…
		Cóż tam w kotle?



DIABLI



		Ktoś z rycerzy.



SZATAN



		Wódz! chodem raka przewini,
		Jak ślimak rogiem uderzy,
		Sprobuje – i do skorupy
		Schowa rogi, i do skrzyni
		Miejskiej zniesie planów trupy[23 - Wódz! (…) do skrzyni (…) zniesie planów trupy – chodzi tu o generała Jana Skrzyneckiego (1787–1860), uczestnika wojen napoleońskich w armii Księstwa Warszawskiego, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, kawalera Legii Honorowej. W czasie powstania listopadowego Skrzynecki odznaczył się w bitwie pod Grochowem, co przyczyniło się do mianowania go 26 lutego 1831 przez Rząd Narodowy naczelnym wodzem. W tej roli nie popisał się jako strateg i po klęsce powstańców pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku oraz utracie zaufania społecznego z powodu konfliktu z Sejmem o reformę rządu, zrezygnował z dowództwa i wystąpił z armii. Po powstaniu przebywał na emigracji w Belgii. W 1839 r. powrócił do Krakowa, gdzie pozostał do końca życia. [przypis edytorski]],
		Czekając, aż kur zapieje.
		Rzucić w kocioł Lachów dzieje,
		Słownik rymowych końcówek;
		Milijon drukarskich czcionek,
		Sennego maku trzy główek.
		Coż tam?



DIABLI



		Starzec, jak skowronek,
		Zastygły pod wspomnień bryłą[24 - Starzec (…) Zastygły pod wspomnień bryłą – chodzi tu o Juliana Ursyna Niemcewicza (1758–1841), cieszącego się sporym autorytetem pisarza, poetę i dramaturga (autora m.in. Powrotu posła i Śpiewów historycznych) oraz pamiętnikarza. Był posłem w czasie Sejmu Wielkiego i współtwórcą projektu Konstytucji 3 Maja, a w czasie insurekcji kościuszkowskiej sekretarzem Tadeusza Kościuszki. Po upadku insurekcji przebywał w więzieniu w Petersburgu, a uwolniony wyjechał wraz z Kościuszką do Ameryki, gdzie mieszkał kilka lat. Do Polski powrócił w 1807, by osiąść w podwarszawskim majątku i poświęcić się literaturze. Sprawował jednak również różne urzędy i funkcje publiczne. Od 1826 r. był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Po wybuchu powstania listopadowego udał się z misją dyplomatyczną do Londynu, a następnie z upoważnienia rządu powstańczego zajmował się badaniem dokumentów tajnej policji. Po upadku powstania znalazł się na emigracji w Paryżu, gdzie pozostał do śmierci. Był związany z Hotelem Lambert i Adamem Jerzym Czartoryskim. [przypis edytorski]],
		Na pół zastygłą, przegniłą.
		Poeta – rycerz – starzec – nic,
		Dziewięciu Feba sułtanic[25 - dziewięć sułtanic Feba – w ten sposób określa się tu Muzy, opiekunki twórczości artystycznej. [przypis edytorski]]
		Eunuch…



SZATAN



		Przyśpieszajmy dzieła,
		Bo z tamtej krakowskiej wieży
		Słyszę dzwon rannych pacierzy;
		W powietrzu się rozpłynęła
		Woń kadzideł katedralnych.



CZAROWNICA



		Przeklęte wasze dzieło! Wicher diablej mowy
		Rozczesał z mojej chaty włos słomianej głowy;
		Czy mi na nią dachówek dacie z hostii mszalnych?
		Zawierucha wierzbowe gałązki obrywa,
		Ludzie nie znajdą rószczek[26 - rószczki – dziś popr.: różdżki. [przypis edytorski]] na kwietną niedzielę.



SZATAN



		Milcz, padalcze! – Czas upływa,
		Twórzmy razem wielkich wiele.
		Co nakażę, rzucać w tygle.
		Rdzę pozostałą
		Na Omfalii igle,
		Od krwią wilgotnych Herkulesa palców[27 - Rdzę (…)/ Na Omfalii igle/ Od krwią wilgotnych Herkulesa palców – według mit. gr. Herkules, kupiony na targu niewolników przez królową Lidii Omfale, przebywał u niej w służbie przez trzy lata, wykonywał kobiece prace i był przebrany w kobiece szaty. Pobyt u Omfale wiąże się więc ze zniewieścieniem herosa, który w tym czasie przelewał krew nie w bohaterskich zmaganiach, ale kłując się igłą przy szyciu. [przypis edytorski]];
		Z rdzy się narodzi niemało
		Wymuskanych rycerzy – ospalców —



DIABLI



		Tłum, tłum, tłum poleciał na ziemię
		Jak chmura…



SZATAN



		Spieszmy nowe tworzyć brzemię,
		Nim jutrznia błyśnie ponura;
		Nim się żywioły ochłodzą,
		Rzucić język Balaama oślicy;
		A ci, co się z niego wyrodzą,
		Narodowej się chwycą mównicy.
		Mówców plemię…



DIABLI



		Tłum! tłum! tłum poleciał na ziemię
		Jak zwichrzone szpaków stado.



SZATAN



		Widzicie tę postać bladą[28 - Widzicie tę postać bladą – chodzi tu o Joachima Lelewela (1786–1861) wybitnego polskiego historyka, ideologa i działacza polit., profesora w liceum krzemienieckim i na Uniwersytecie Wileńskim (był duchowym ojcem Filomatów). W dziedzinie badań hist. był twórcą tzw. szkoły lelewelowskiej, stawiającej sobie za cel całościową analizę procesów historycznych (w związku z tym np. w dorobku Lelewela znajdują się ciekawe materiały i opracowania z zakresu geografii czy religio- i kulturoznawstwa). W czasie powstania listopadowego Lelewel był członkiem Rządu Narodowego i zwolennikiem przeprowadzenia głębokich, demokratycznych reform społecznych. Po upadku powstania przebywał na emigracji w Paryżu, a następnie w Brukseli, działał m.in. na rzecz zjednoczenia skłóconych polskich emigrantów. Był przywódcą współpracującego z lewicą fr. Komitetu Narodowego Polskiego, a następnie Młodej Polski, republikańskiej organizacji związanej z Młodą Europą Mazziniego. W 1846 wstąpił do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Po klęsce Wiosny Ludów wycofał się z życia politycznego. [przypis edytorski]],
		Z mętów kotła już na pół urodną;
		Twarz uwiędła i wzrok w czarnym kole;
		Paszczę myśli otwiera wciąż głodną,
		Wiecznie dławi księgarnie i mole;
		I na krzywych dwóch nogach się chwieje
		Jak niepewne rządowe systema.
		Chce mówić; posłuchajmy, co na świat posieje?…



TWÓR



pokazując z kotła głowę

		Czy lepiej, kiedy jest król? czy kiedy go nie ma?…



SZATAN



		Precz z tym sfinksem, co prawi zagadki!
		Sam jej diabeł rozwiązać nie umie;
		Niech w szkolarzów zasiewa ją tłumie,
		Oplątaną w dziejowe wypadki;
		Niech z ministerialnej ławy,
		Nad rozlewem żyźniącym krwi Nilu,
		Ze złamanych kolumien podstawy
		Gada hieroglifem stylu.



ASTAROTH



		Panie! Patrz, tam z kotła pary
		Znów się jakiś twór wylęga.
		Twarz ma okropnej poczwary,
		Przez pierś jeneralska wstęga.



SZATAN



		Witajcie go! oto twór
		Niszczyciel, jakby horda Nogajca.
		On w stolicy owłada dział mur,
		On z krwi na wierżch[29 - wierżch – dziś: wierzch. [przypis edytorski]] wypłynie – to zdrajca!
		A gdy zabrzmi nad miastem dział huk,
		On rycerzy ginących porzuci;
		Z arki kraju wyleci jak kruk[30 - wyleci jak kruk – chodzi tu o generała Jana Krukowieckiego (1772–1850), odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, Orderem Obojga Sycylii, Komandora Legii Honorowej. Rozpoczynał karierę w wojsku austr., a kontynuował w armii fr. i armii Księstwa Warszawskiego, brał udział w kampaniach napoleońskich (został ranny pod Smoleńskiem), po Kongresie Wiedeńskim pozostał w wojsku Królestwa Polskiego. Po wybuchu powstania listopadowego dowodził wojskami powstańczymi m.in. w zwycięskiej bitwie pod Białołęką, jednakże jego niesubordynacja wobec rozkazów gen. Chłopickiego w rozgrywającej się tego samego dnia (25 II 1831) bitwie pod Olszynką Grochowską przesądziła prawdopodobnie o klęsce Polaków. Następnie Krukowiecki został gubernatorem Warszawy, a pod koniec powstania przewodniczył Rządowi Narodowemu, a faktycznie również był wodzem wojsk powstańczych. Konserwatysta (ideowo zajmował stanowisko przeciwstawne wobec poglądów np. Lelewela czy Mochnackiego), był przeciwny prowadzeniu dalszej walki z Rosją, zajął się raczej pertraktacjami z Paskiewiczem dotyczącymi warunków kapitulacji, nie przygotował właściwie obrony Warszawy. Krukowiecki nie opuścił jednak, jak sugerują słowa dramatu „rycerzy ginących”. Po kapitulacji Warszawy pozostał w mieście, a po upadku powstania przebywał na zesłaniu w Jarosławiu i Wołogdzie do 1834 r. Następnie powrócił do Królestwa, by do końca życia zajmować się już tylko gospodarowaniem w majątku żony. [przypis edytorski]],
		Strząśnie skrzydła, do arki nie wróci…
		Kraj przedany on wyda pod miecz.



GŁOS W POWIETRZU



		W imię Boga! precz stąd! precz!…

Wszystko znika



CHÓR ANIOŁÓW



		Ziemia – to plama
		Na nieskończoności błękicie;
		Ciemna gwiazda w słonecznych gwiazd świcie,
		Grób odwieczny potomków Adama.



ARCHANIOŁ



		Onego czasu jedna z gwiazd wiecznego gmachu
		Obłąkała się w drodze, jam ją zgonił lotem,
		Czułem w dłoni jej serce bijące z przestrachu,
		Jak serce ptaka ludzkim dotkniętego grotem;
		I drzącą[31 - drzącą – dziś: drżącą. [przypis edytorski]] położyłem przed tronem Jehowy.
		A Bóg rzekł do mnie świato-tworzącymi słowy:
		«Krew ludzka skrzydła twoje rumieni».
		Padłem twarzą na boskie podnóże,
		Na proch gwiazd, na kobierce z promieni…
		«Boże! Boże! Boże!
		Skrzydeł pióry otarłem o ziemię,
		Krwawa była – widziałem! widziałem!
		Za grzechy ojców w groby kładące się plemię,
		Lud konał… gwiazda gasła… za gwiazdą leciałem —
		Lud skonał…
		Czas, byś go podniósł, Boże, lub gromem dokonał.
		A jeśli Twoja dłoń ich nie ocali,
		Spraw, by krwi więcej niżli łez wylali…
		Zmiłuj się nad nimi, Panie!»
		A Bóg rzekł: «Wola moja się stanie…»



CHÓR ANIOŁÓW



		Ziemia – to plama
		Na nieskończoności błękicie,
		A Bóg ją zetrze palcem lub wleje w nią życie
		Jak w posąg gliniany Adama.




PROLOG


PIERWSZA OSOBA PROLOGU



		Boże! zeszlij na lud twój, wyniszczony bojem,
		Sen cichy, sen przespany, z pociech jasnym zdrojem;
		Niechaj widmo rozpaczy we śnie go nie dręczy.
		Rozwieś nad nim kotarę z rąbka niebios tęczy,
		Niech się we łzach nie budzi przed dniem zmartwychwstania;
		A mnie daj łzy ogromne i męki niespania,
		Po mękach wręcz mi trąbę sądnego anioła;
		A kogo przed tron Boga ta trąba zawoła,
		Niechaj stanie przed Tobą. Daj mi siłę, Boże,
		A komu palec przekleństw na czoło położę,
		Niech nosi znak na czole… Pozwól, Panie, tuszyć[32 - tuszyć – mieć nadzieję; por. wyraz pokrewny: otucha. [przypis edytorski]],
		Że słowem zdołam cielce złote giąć i kruszyć…
		Z brązu wzniosę posągi, gdzie pokruszę gipsy.
		A kto ja jestem? – Jestem duch Apokalipsy —
		Obróćcie ku mnie oczu zamglonych i twarzy…
		Oto stoję wśród siedmiu złocistych lichtarzy
		Podobny do człowieka… szata w długość szczodra
		Spływa do stóp; pas złoty przewiązał mi biodra,
		Głowę kryje włos biały, jak śniegi, jak wełna;
		Z oczu skra leci ogniów dyjamentu pełna,
		Nogi mam jak miedź świeżym ogniskiem czerwona,
		Głos huczy jako woda wezbraniem szalona,
		W ręku siedem gwiazd niosę, a z ust mi wytryska
		Miecz ostry obosieczny, a twarz moja błyska
		Jak słońce w całej mocy wyświecone kołem.
		A gdy przede mną na twarz upadniecie czołem,
		Powiem wam: «Jestem pierwszy… i ostatnim będę…»



DRUGA OSOBA PROLOGU



		Ja wam zapał poety na nici rozprzędę,
		Wy śmiejcie się z zapału mego towarzysza…
		Kto on? – do tureckiego podobny derwisza;
		Owe siedem lichtarzy, jest to siedem grodów,
		Stoi wśród siedmiu złotem nalanych narodów,
		Wygnaniec. – A włos czarny w siwość mu zamienia
		Nie wiek, ale zgryzota… W oczach blask natchnienia,
		W ręku gwiazdy… to myśli, z których jasność dniowa;
		Miecz w ustach obosieczny, jest to sztylet słowa,
		Którym zabija ludzi głupich… albo wrogów.



TRZECIA OSOBA PROLOGU



		Zwaśnionych obu spędzam ze scenicznych progów.
		Dajcie mi proch zamknięty w narodowej urnie,
		Z prochu lud wskrzeszę, stawiam na mogił koturnie
		I mam aktorów wyższych o całe mogiły.
		Z przebudzonych rycerzy zerwę całun zgniły,
		Wszystkich obwieję nieba polskiego błękitem,
		Wszystkich oświecę duszy promieniem i świtem
		Urodzonych nadziei – aż przejdą przed wami
		Pozdrowieni uśmiechem, pożegnani łzami.




CZĘŚĆ PIERWSZA





AKT PIERWSZY





SCENA I


Kordian, młody 15-letni chłopiec, leży pod wielką lipą na wiejskim dziedzińcu, Grzegorz, stary sługa, nieco opodal czyści broń myśliwską. Z jednej strony widać dóm wiejski, z drugiej ogród… za ogrodzeniem dziedzińca staw, pola – i lasy sosnowe



KORDIAN

zadumany

		Zabił się – młody… Zrazu jakaś trwoga
		Kładła mi w usta potępienie czynu,
		Była to dla mnie posępna przestroga,
		Abym wnet gasił myśli zapalone;
		Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu,
		Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę,
		Jak kwiat liściami w niebo otwartemi
		Chwytam powietrze, pożeram wrażenia.
		Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi
		I głazy pytam o iskrę płomienia.
		Ten staw odbite niebo w sobie czuje
		I myśli nieba błękitem.
		Ta cicha jesień, co drzew trzęsie szczytem,
		Co na drzewach liście truje
		I różom rozwiewa czoła,
		Podobna do śmierci anioła,
		Ciche wyrzekła słowa do drzew: Gińcie drzewa!
		Zwiędły – opadły.
		Myśl śmierci z przyrodzenia w duszę się przelewa;
		Posępny, tęskny, pobladły,
		Patrzę na kwiatów skonanie
		I zdaje mi się, że mię wiatr rozwiewa.
		Cicho. Słyszę po łąkach trzód błędnych wołanie.
		Idą trzody po trawie chrzęszczącej od szronu
		I obracają głowy na niebo pobladłe,
		Jakby pytały nieba: «Gdzie kwiaty opadłe?
		Gdzie są kwitnące maki po wstęgach zagonu?»
		Cicho, odludnie, zimno… Z wiejskiego kościoła
		Dzwon wieczornych pacierzy dźwiękiem szklannym bije,
		Ze skrzepłych traw modlitwy żadnej nie wywoła,
		Ziemia się modlić będzie, gdy słońcem ożyje…
		Otom ja sam, jak drzewo zwarzone od kiści,
		Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści;
		Ilekroć wiatr silniejszy wionie, zrywa tłumy.
		Celem uczuć – zwiędnienie; głosem uczuć – szumy
		Bez harmonii wyrazów… Niech grom we mnie wali!
		Niech w tłumie myśli jaką myśl wielką zapali…
		Boże! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój,
		Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj…
		Jedną myśl wielką roznieć, niechaj pali żarem,
		A stanę się tej myśli narzędziem, zegarem,
		Na twarzy ją pokażę, popchnę serca biciem,
		Rozdzwonię wyrazami i dokończę życiem.

po chwili

		Jam się w miłość nieszczęsną całym sercem wsączył…

myśli – potem nagle obraca się do Grzegorza:

		Grzegorzu, porzuć strzelbę czyścić…



GRZEGORZ



		Jużem skończył.
		Co mi panicz rozkaże?



KORDIAN



		Chodź tutaj, mój stary…
		Nudzę się…



GRZEGORZ



		Nie nowina; cóż ja pocznę na to?
		Chcesz panicz, powiem bajkę, szlachetnie bogatą,
		Mam ja w szkatule mózgu dykteryjki[33 - dykteryjka (z łac. dicterium: żart) – zabawne, krótkie opowiadanie, anegdota. [przypis edytorski]], czary
		Po babce mojej starej, co w Bogu spoczywa. —
		Chcesz pan tej, co się gada? czy tej, co się śpiéwa[34 - śpiéwa – (daw.; wym.: śpiwa) – obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z użytym wcześniej słowem: spoczywa. [przypis edytorski]]?…

Kordian milczy; Grzegorz mówi następującą bajkę:

		Było sobie niegdyś w szkole
		Piękne dziecię, zwał się Janek.
		Czuł zawczasu bożą wolę,
		Ze starymi suszył dzbanek.
		Dobry z niego byłby wiarus,
		Bo w literach nie czuł smaku;
		Co dzień stary bakalarus[35 - bakalarus (z łac. średniow.: baccalarius) – bakałarz (osoba, która uzyskała najniższy stopień naukowy na uniwersytecie), nauczyciel. [przypis edytorski]]
		Łamał wierzby na biedaku[36 - Łamał wierzby na biedaku – chodzi o wierzbowe rózgi służace do wymierzania kar cielesnych. [przypis edytorski]],
		I po setnej, setnej próbie
		Rzekł do matki: «Oj, kobiéto[37 - kobiéto (daw.; wym.: kobito) – obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z „bito”. [przypis edytorski]]!
		Twego Janka w ciemię bito,
		Nic nie wbito – weź go sobie!…»
		Biedna matka wzięła Jana,
		Szła po radę do plebana,
		Przed plebanem w płacz na nowo;
		A księżulo słuchał skargi
		I poważnie nadął wargi,
		Po ojcowsku ruszał głową.
		Wysłuchawszy pacierz złego:
		«Patrz mi w oczy» – rzekł do żaka —
		«Nic dobrego! nic dobrego!»
		Potem hożą[38 - hoży – krzepki, urodziwy. [przypis edytorski]] twarz pogładził,
		Dał opłatek i piętaka[39 - piętak – piątak, zapewne: pięć groszy. [przypis edytorski]]
		I do szewca oddać radził…

		Jak poradził, tak matczysko
		I zrobiło… Szewc był blisko…
		Lecz Jankowi nie do smaku
		Przy szewieckiej ślipać igle.
		Diabeł mięszał żółć w biedaku,
		Śniły mu się dziwy, figle;
		Zwyciężyła wilcza cnota,
		Rzekł: «W świat pójdę o piętaku!»
		A więc tak jak był – hołota[40 - hołota (ukr.) – gołota, biedota. [przypis edytorski]],
		Przed terminem rzucił szewca
		I na strudze do Królewca
		Popłynął…
		Jak do wody wpadł i zginął…

		Matka w płacz, łamała dłonie;
		A ksiądz pleban na odpuście
		Przeciw dziatkom[41 - dziatki (daw.) – dzieci. [przypis edytorski]] i rozpuście
		Grzmiał jak piorun na ambonie;
		W końcu dodał: «Bogobojna
		Trzódko moja, bądź spokojna,
		Co ma wisieć, nie utonie».

		Mały Janek gdzie się chował
		Przez rok cały, zgadnąć trudno.
		Wsiadł na okręt i żeglował,
		I na jakąś wyspę ludną
		Przypłynąwszy – wylądował…
		Owdzie król przechodził drogą.
		Jaś pokłonił się królowi
		I dworzanom, i ludowi;
		A kłaniając szastał nogą
		Tak układnie, że król stary
		Włożył na nos okulary.
		I wnet tymże samym torem,
		Dwór za królem, lud za dworem
		Powkładali szkła na oczy…
		Owoż król ten posiadł sławę,
		Jakoby miał wzrok proroczy;
		I choć stracił oko prawe,
		Tak kunsztownie lewym władał,
		Że człowieka zaraz zbadał,
		Na co mierzy, na co zdatny:
		Czy zeń ma być rządca kraju,
		Czy podstoli, czy też szatny[42 - podstoli (…) szatny – funkcje przy dworze; podstoli miał za zadanie dopilnować królewskiego stołu, zaś szatny ubiorów. [przypis edytorski]]
		Lecz tą razą, wbrew zwyczaju[43 - wbrew zwyczaju – dziś popr.: wbrew zwyczajowi. [przypis edytorski]]…
		Król pan oczom nie dowierza,
		Czy żak Janek na tancerza?
		Czy na rządcę dobry kraju?
		Więc zapytał: «Mój kochanku,
		Jak masz imię?»
		«Janek».
		«Janku,
		Coż ty umiesz?»
		«Psom szyć buty».
		«A czy dobrze?»
		«Oj tatulu!
		Czyli raczej, panie królu!
		Jak szacuję, ręczyć mogę,
		Że but każdy ostro kuty
		I na jedną zrobię nogę,
		Czyli raczej na łap dwoje…
		To na zimę. – Z letnich czasów
		But o jednym szwie wystroję.
		Na opłatku, bez obcasów;
		A robota takiej wiary,
		Że psy puszczaj na moczary,
		Suchą nogą przejdą stawy».
		«Masz więc służbę, złotem płacę» —
		Rzekł do Janka pan łaskawy
		I za sobą wiódł w pałace.
		A gdy dzień zaświtał czwarty,
		Szły na łowy w butach charty;
		A szewc chartów w aksamicie
		Przy królewskiej jechał świcie;
		Złoty order miał na szyi,
		W trzy dni został szambelanem,
		W sześć dni rządcą prowincyji,
		W dni dwanaście został panem.
		Starą matkę wziął z chałupy,
		Król frejliną[44 - frejlina (daw; z niem. Fräulein: panna; Hoffräulein: dworka) – dama dworu (szczególnie na dworze rosyjskim). [przypis edytorski]] ją mianował.
		A plebana pożałował
		W biskupy…



KORDIAN



		Cha! cha! cha! przednia powieść.



GRZEGORZ



		A widzi pan, widzi,
		Jak zabawiłem gadką… Niech się pan nie wstydzi,
		W tej powieści moralna kryje się nauka.



KORDIAN



		Jaka? Powiedz mi, stary.



GRZEGORZ



		A któż jej wyszuka?
		Dość, że jest sens, powiadam.



KORDIAN



		Wierzę.



GRZEGORZ



		Trzeba wiary.
		Bo widzi panicz, kiedy gada sługa stary,
		To w słowach dziecku dawać nie będzie trucizny.
		Błąkałem się ja długo z dala od ojczyzny
		I tak mi było ciężko od tęsknego żalu,
		Że żołnierze ciesali[45 - ciesali – dziś popr.: ciosali. [przypis edytorski]] kołki na wąsalu;
		Odcinając się szablą, nie brałem pociechy,
		Bo żadnych kłosów ludziom nie wysieją śmiechy,
		A smutek niby mądra książka w sercu żyje
		I mówi wiele rzeczy, i człowiek nie gnije
		Jak muchomor pod sosną, lecz zbiera po szczypcie
		Przestrogę do przestrogi… Byłem ja w Egipcie!
		Ponoś no o tej walce nie mówiłem panu?
		Czy wolno?



KORDIAN



		Mów! mów, stary.



GRZEGORZ



kręcąc wąsa

		Daj go tam szatanu
		Kaprala… tęgi człowiek!… Wywiódł wojsko w pole,
		Nie w pole, w piaski raczej; równo jak po stole,
		Otwarto na wsze strony, kędyś wzrok obrócił,
		Oko biegnąc po piaskach Boga szuka w niebie.
		Wódz szyki w pięć kwadratów sprawił ku potrzebie
		I niby pięć gwiazd jasnych na pustynię rzucił.
		Mnie, świecącemu w jednej, widać było cztery.
		Przed walką, przypominam, śmiech nas ruszył szczery;
		Bo, trzeba panu wiedzieć, na wojska ogonie
		Snuły się z bagażami osły… przy bagażach
		Przywlekli się z Francyji w bagnetów zachronie
		Mędrkowie, co to baśnie piszą w kalendarzach.
		Gardziliśmy jak Niemcem tą chmurą komorów[46 - chmurą komorów – chmurą komarów; przekształacone dla rymu z: pozorów. [przypis edytorski]],
		Tą psiarnią, co jak truflów wietrzyła kamieni;
		Więc gdy do walki wiele stanęło pozorów,
		Zawołaliśmy głośno: «Osły i uczeni,
		Chowajcie się w kwadraty! dalej za pas nogi!»
		Dalibóg, korzystali z łagodnej przestrogi;
		Przyznam się jednak panu, że choć żołnierz bitny,
		Przed walką byłem nieco nad zwyczaj ponury. —
		Jak dziś pamiętam, z dala lał się Nil błękitny,
		Dalej jakiegoś miasta widać było mury;
		I nad głowami niebo czyste, bez obłoku,
		A powietrze, choć bardzo jasne, grało w oku,
		Nad katafalkiem niby od gromnic płomyki…
		Lecz co najbardziej ludu zadziwiło szyki,
		To były owe wielkie, murowane góry;
		Stąd by je było widzieć, gdyby nie Karpaty
		I gdyby z nieba można zetrzeć wszystkie chmury.
		Wtem wódz przyjechał konno… zagrzmiały wiwaty,
		Acz bez winnych kielichów. Wódz wskazał na wieże
		I rzekł: «Soldats!», co znaczy, powiedział: «Żołnierze!»
		Słyszałem wszystko; wódz rzekł: «Patrzcie, wojownicy!
		Ze szczytu piramidy – co znaczy: z dzwonnicy —
		Ze szczytu tych piramid sto wieków was widzi».
		Więc spojrzałem, gdzie wskazał po nieba błękicie;
		Aż tu patrz… niech kto ze mnie jak z prostaka szydzi,
		Opowiem… Klnę się panu, na piramid szczycie,
		Jak w kościołach sławnego malują Michała,
		Taki stał rycerz w zbroi, promiennego ciała,
		I płomienistą dzidą przebijał z wysoka
		Wijącego się z dala na pustyni smoka[47 - rycerz w zbroi (…) I (…) przebijał (…) smoka – jest to kanoniczne przedstawienie Michała Archanioła (pogromcy szatana, przedstawianego często w postaci węża) albo też św. Jerzego, który z wysokości, siedząc na białym koniu zabija smoka. [przypis edytorski]],
		Co ku nam leciał w chmurze kurzawy i piasku.
		Sto dział zagrzmiało, oczy zgubiłem od blasku.
		A kiedym wzrok odpytał, aż tu mameluki[48 - mameluki (właśc. mamelucy; z arab. mamluk: niewolnik) – sławna ze swej bitności, wyszkolenia i sukcesów militarnych armia utworzona ze specjalnie zakupionych niewolników lub jeńców wojennych. [przypis edytorski]]
		Krzywymi nas szablami dziobią gdyby kruki[49 - dziobią gdyby kruki – dziobią niby kruki. [przypis edytorski]],
		To końmi do ucieczki obróceni wrzkomo[50 - wrzkomo – rzekomo. [przypis edytorski]],
		Siadają na bagnetach jak małpy.



KORDIAN



		Coż daléj[51 - daléj – w związku z występującym tu é tzw. pochylonym wym.: dali. [przypis edytorski]]?…



GRZEGORZ



		A wstydźże się pan pytać, każdemu wiadomo,
		Żeśmy zawsze łamane parole wygrali,
		I gdyby nie ta dżuma… Ale pan nie słucha!…



KORDIAN



zamyślony, mówi sam do siebie

		Wstyd mi! Starzec zapala we mnie iskrę ducha.
		Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy,
		Szczęk broni rzucam w sosen rozchwianych hałasy,
		Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy.
		Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi.
		Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy…
		Głupstwo… dzieciństwo marzeń… myślami takiemi
		Nie śmiałbym się wynurzyć przed starców rozsądkiem,
		Więc szukam – kogo? – sługi, co rozwlekłym wątkiem
		Snuje głupie powieści.

myśli.. potem nagle do Grzegorza

		Idź sobie, Grzegorzu!
		Jak się panna na konną przechadzkę wybierze,
		Dasz mi znać.



GRZEGORZ



		Panicz może dziś nie dospał w łożu?
		Bo starego odpędza jak natrętne zwierzę.
		Bywszy niegdyś w niewoli, znałem ja młodziana,
		Co miał wiele nauki, nie gardził mną przecie
		I dziękował za powieść, gdy dobrze dobrana
		Było to piękne wcale i szlachetne dziecię!
		Smutno skończył!



KORDIAN



		Cóż, umarł?



GRZEGORZ



		A gdzie tam, mój panie!



KORDIAN



		Więc żyje!



GRZEGORZ



		Oj nie żyje! Gdy nas Rosyjanie
		Wzięli w dwunastym roku, spędzili jak trzodę
		I na Sybir zawiedli… Dwóchset naszych było.
		Wiarusy kęs nadpsute, oficerstwo młode;
		A jak wzajem sprzyjali, wspomnieć starcu miło;
		Jeden drugiemu nigdy nie powie jak «Bracie»,
		Chleb łamią jak opłatki, w jednej chodzą szacie.
		Ten, o którym rzecz wiodę, zwał się Kazimierzem.
		Otóż kiedy się Moskal pastwił nad żołnierzem,
		Pan Kazimierz za wszystkich cierpiał, potem z głowy
		Dobył myśli – zawołał na tajemne zmowy
		I odkrył zamiar wcale dostojny, bo śmiały.
		Nie szydź, panie, kto kupi niewolą włos biały[52 - kto kupi niewolą włos biały – kto okupi (zapłaci za) siwiznę niewolą. [przypis edytorski]],
		Ten rozpaczy szalonej w ludziach nie potępi.
		Więc on myślał, że straże kozackie wytępi,
		Zmarłym wydrze żelazo i polskie wiarusy
		Do Polski odprowadzi… Poznali się Rusy
		Na malowanych lisach; wywiedli na pole;
		Cały nas pułk Baszkirów ostąpił w półkole,
		Wołga stała za nami… pułkownik tatarski
		Przeczytał głośno niby jakiś dekret carski,
		A w tym dekrecie stało, aby polskie jeńce
		Rozdzielić na dziesiątki i w pułki powcielać.
		Wtenczas nasze wiarusy wziąwszy się za ręce
		Krzyknęli: «Nie pójdziemy!…» – Zamiast nas wystrzelać,
		Czy wierzysz pan, że owe tatarskie szatany
		Rzucali nam na szyje rzemienne arkany,
		Właśnie jakby na koni zdziczałych tabuny.
		Oh! co czułem, to z sobą poniosę do truny[53 - truna (daw.) – trumna; często stosowana forma przez poetów romantycznych. [przypis edytorski]]!
		Związaliśmy się wszyscy rękoma co siły…
		Pamiętam, z prawej strony – nie, z lewej, od serca —
		Stał przy mnie żołnierz wiekiem, ranami pochyły,
		Ku niemu zwinął koniem baszkirski morderca;
		Więc biedak rękę moją na kształt szabli ścisnął.
		Potem ociężał na niej, bezwładny obwisnął,
		Patrzę mu w twarz, posiniał cały na kształt trupa,
		Oczy wybiegły, szyja związana powrozem.
		Tu Baszkir zaciął konia, koń spięty dał słupa,
		Skoczył – a starzec jak koń uwiązany lozem
		Pociągnął się po piasku, po krzemiennej warście.
		Widziałem na krzemieniach włosów siwych garście,
		Z krwi wyrwane kroplami… Koń leciał jak strzała,
		Już trup zniknął – a jeszcze widać było konia
		I myśl przy koniu starca krwawego widziała.
		Staliśmy jak garść kłosów pożółkłych śród błonia;
		Głuche było milczenie, zgroza, obłąkanie.
		Piszcząc, kołem jak krucy krążyli poganie,
		Wybierali oczyma, gdzie powrozem skiną,
		Śmierć dając, chcieli zabić przedśmiertną godziną.
		Wtem, panie! nasz Kazimierz! ów Kazimierz młody!
		Skoczył w tłumy Baszkirów i z tłumu wyskoczył
		Z pułkownikiem tatarskim, rzucił się do wody;
		Tak ujętego wroga między dwie kry wtłoczył,
		A kry się zbiegły, głowa z Baszkira odpadła
		Jak mieczem odrąbana i na krze usiadła
		Z otwartymi oczyma…



KORDIAN



		A Kazimierz?



GRZEGORZ



		Zginął…



KORDIAN



		Grzegorzu, czy nie pomnisz zmarłego nazwiska?



GRZEGORZ



		Nie wiem: On pod imieniem Kazimierza słynął,
		Co mu tam dziś nazwisko po śmierci? Pan ściska
		Rękę starego sługi…



KORDIAN



		Boże! jak ten stary
		Rósł zapałem w olbrzyma; lecz ja nie mam wiary,
		Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam.
		Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem
		Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam.
		Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem.
		Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć
		I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć?
		Jam bezsilny! nie mogę, jak Edyp zabójca,
		Rozwiązać wszystkich sfinksów zagadki na świecie;
		Rozmnożyły się sfinksy, dziś tajemnic trójca
		Liczna jak ziarna piasku, jak łąkowe kwiecie;
		Wszędzie pełno tajemnic, świat się nie rozszerzył,
		Ale zyskał na głębi… wierzchem człowiek płynie,
		Lecz jeśli drogi węzłem żeglarskim nie mierzył,
		Nie wie, czy bieg jest biegiem, gdy brzeg z oczu ginie…
		Chyba, że w owej drodze jak milowe słupy
		Mija stare przesądy – zbladłe wieków trupy.
		Nie, to są raczej krzyże przy ubitej drodze,
		Prostak przy nich koniowi zatrzymuje wodze
		I żegna się, i pokłon oddaje – gdy mija…
		Potem mędrkowie prostsze wytkną ludziom szlaki,
		Z wolna na drogę nową zjeżdżają prostaki;
		Na zapomnianym krzyżu bocian gniazdo zwija,
		Mech rośnie, pod nim dzieci w piasku sadzą kwiaty;
		Nieraz krzyż, u stóp samych podgryziony laty,
		Pada, zabija dzieci z sielskiego pobliża,
		A lud płacze, że zwalić nie pamiętał krzyża.
		Więc idę na świat rąbać nadpróchniałe drewna.
		Miłość? zapomnę o niej – wśród światowej burzy
		Pozostanie głos wspomnień… jak pieśń dzika, rzewna,
		Jak pieśń żurawia, co się opóźnił w podróży
		I samotny szybuje po błękicie nieba.
		Ostatni, z licznych szczęsnych tłumów odbłąkany.
		Trzeba mi nowych skrzydeł, nowych dróg potrzeba.
		Jak Kolumb na nieznane wpływam oceany
		Z myślą smutną i z sercem rozbitym…



LAURA



wołając z ganka

		Kordianie!…



KORDIAN



		Ten głos rozwiewa złote zapału świtanie.
		Zamknięty jestem w kole czarów tajemniczem,
		Nie wyjdę z niego… Mogłem być czymś… będę niczem…




SCENA II


Ogród. – Lipowe aleje krzyżują się w różne strony – wśród drzew widać dom opuszczony z wybitymi oknami… Jesień – liście opadają – wietrzno… Kordian i Laura zsiadają z koni, przy których Grzegorz zostaje, i wchodzą do alei… Długo nic do siebie nie mówią



LAURA



z uśmiechem na pół szyderczym

		Czemu Kordian tak smutny?

Kordian patrzy na nią oczyma zamglonymi – i milczy

		Znalazłam dziś rano
		W imionniku wierszami kartę zapisaną,
		Poznałam rękę, pióro – o! nie, raczej duszę…

Kordian zarumieniony schyla się ku ziemi

		Czemu się pan mój schyla?



KORDIAN



		Odmiatam i kruszę
		Gałązki, ciernie, chwasty spod stóp twoich, pani. —
		Cierń, co mi zrani rękę, nikogo nie zrani!



LAURA



		Kordian zapomniał, że ma matkę, matkę wdowę.
		Cóż to? Kordian brwi zmarszczył, chmurzy się, rumieni?



KORDIAN



		Zapytaj się drzew, pani, dlaczego w jesieni,
		Szronem dotknięte, noszą liście purpurowe?
		To tajemnica szronu…



LAURA



		Usiądźmy w alei.
		Któż z nas pierwszy obaczy gwiazdę dobrze znaną?…



KORDIAN



		Nie ujrzę jej, jeżeli to gwiazda nadziei!….



LAURA



		A jeśli gwiazda wspomnień?



KORDIAN



		O! dla mnie za rano
		Na bladą gwiazdę wspomnień!…



LAURA



		Gdzież gwiazda Kordiana?

Kordian wznosi oczy na twarz Laury i odwraca się

		Jak się nazywa?



KORDIAN



		Przyszłość.



LAURA



z uśmiechem

		W której stronie nieba?



KORDIAN



		O! nie wiem! nie wiem – jest to gwiazda obłąkana,
		Co dnia ją trzeba tracić, co dnia szukać trzeba…



LAURA



		Kordian ma piękną przyszłość, talenta, zdolności…



KORDIAN



		Tak, gdy mię spalą męczarnie,
		To będę świecił ludziom próchnem moich kości.
		Talenta są to w ręku szalonych latarnie,
		Ze światłem idą prosto topić się do rzeki.
		Lepiej światło zagasić i zamknąć powieki,
		Albo kupić rozsądku, zimnych wyobrażeń,
		Zapłacić za ten towar całym skarbem marzeń…



LAURA



		Jaki dziś Kordian gorzki?

Usiada na ławce darniowej – Kordian u nóg jej się kładzie i mówi patrząc na niebo



KORDIAN



		Czarowna natura!
		Jak koń Apokalipsy szara leci chmura,
		Jesiennym gnana wiatrem; a w chmurze myśl gromu,
		Omdlała zimnem, iskry wydobyć nie może;
		Więc co ma w łonie gniewu, nie powie nikomu?
		I przepłynie nad światem… Z gromem myśli złożę,
		Niechaj płyną nad światem zimne i bez głosu…

zrywa kwiat – i obraca się z uśmiechem do Laury

		Pani, weź tę gałązkę purpurową wrzosu,
		Ale jej nie otrząsaj ze szronu brylanta…

zamyślony patrzy na niebo

		Pani – patrz tam na niebo… oto duchy Danta.
		Tam się na starym drzewie wichrzy szpaków stado,
		Zaleciały przelotem i do snu się kładą,
		Wiatr przez noc będzie liście zbijał – one prześnią
		Noc całą, drzew ginących kołysane pieśnią;
		Anioł przeczucia śpiącym wskaże lotu szlaki,
		A gdy się zbudzą, drzewo powie: «Lećcie, ptaki!
		Nie mam już dla was liści, jam się zestarzało
		Przez noc, kiedyście spały…»



LAURA



		Cóż stąd za nauka?…



KORDIAN



		Cha! cha! nauka smutku, że drzewo nie spało,
		A ptaki spały…



LAURA



		Kordian, co przyszłości szuka,
		Powinien spać jak ptaki…



KORDIAN



		Gdzież anioł przeczucia?
		Czy przyjdzie? poprowadzi? Więc myśli i czucia
		Trzeba skąpca przykładem na lata rozłożyć
		I nigdy zmysłów w jednej nie utracić burzy.
		Trzeba się dziś zwyciężyć, aby jutra dożyć.
		Dziwna ciekawość życia prowadzi w podróży,
		A za ciekawość trzeba nieszczęściami płacić
		I nigdy zmysłów w jednej burzy nie utracić…

gwałtownie

		Jam je utracił! Boże! zmiłuj się nade mną!



LAURA



		Kordianie!…

Kordian milczy

		Czas powracać, już wietrzno i ciemno…



KORDIAN



		O pani! zostań jeszcze…



LAURA



		Więc pan mi przyrzeka,
		Że będzie spokojniejszy?



KORDIAN



z obłąkaniem

		Tak…



LAURA



		Przyszłość daleka,
		Póki jesteśmy młodzi, wszystko jest przed nami…



KORDIAN



zamyślony, patrząc na niebo

		Ciemny się błękit nieba wyświeca za mgłami,
		Ach księżyc! patrz tam, pani! księżyc srebrny, pełny
		Stanął i patrzy na nas, chmur srebrzyste wełny
		Spadły nań – leci, jakby wyrywał się z chmury;
		Teraz go na pół gałąź rozcina spróchniała,
		Teraz śród czarnych liści krąg chowa ponury…
		Pani! gdy kiedyś! kiedyś! twarz księżyca biała
		Błyśnie wśród chmur lecących na jesiennym niebie;
		Będziesz mój cień natrętny odpędzać od siebie.

po chwili

		Bóg promień duszy wcielił w nieskończone twory,
		Dusza się rozprysnęła na uczuć kolory,
		Z których pięć wzięło zmysły cielesne za sługi,
		Inne zagasły w nicość… ale jest świat drugi!
		Tam z uczuć razem zlanych wstanie anioł biały,
		Mniejszy może niż człowiek, atom, środek koła
		Rozpryśnionych promieni; ale jasny cały
		I plam ludzkich nie będzie na sercu anioła.
		Nieskończoności zmysłem dusza się pomnoży,
		Bóg aniołowi oczy na przyszłość otworzy,
		Aż przestanie zaglądać w ciemną wspomnień trumnę.
		Bóg mu pod nogi światła wywróci kolumnę,
		Po niej gwiazd mirijady[54 - miriady (z gr. myriás, myriádos) – mnóstwo, niezliczona liczba. [przypis edytorski]] zapali i słońca;
		Anioł je przejrzy wzrokiem nadziei do końca
		I do gwiazdy podobny będzie w przyszłość płynął…
		O! duch mój chce się wyrwać! już pióra rozwinął.
		Dusza z ust zapalonych leci w błękit nieba…

opuszcza ręce i z rozpaczą

		Na jednego anioła dwóch dusz ziemskich trzeba!…



LAURA



		Źle, jeśli się pan będzie marzeniem zapalał,
		Prawdziwie nie pojmuję, co mu jest?…



KORDIAN



ze wzgardą

		Oszalał!…

Laura odchodzi ku drzwiom ogrodu, siada na koń… i odjeżdża z Grzegorzem. Kordian zostaje sam w ogrodzie nieruchomy



KORDIAN



sam

		Światła nocy błyskają na nieba szafirze,
		Myśl zbłąkana w błękity niebieskie upadła,
		Oto ją gwiazdy w kręgi porywają chyże
		I kręcą, aż zmęczona, posępna, pobladła,
		Powróci z tańcu niebios w nudne serce moje…
		Czekam – nad otchłaniami niebieskimi stoję,
		Zalękniony o myśli w gwiazd tonące wirze.
		Gwiazdy! wy gdzieś lecicie jak żurawi stada!
		Gwiazdy! polecę z wami po niebios szafirze!

dobywa pistoletu

		Nabity – niechaj krzemień na żelazo pada…
		Ból, chwila jedna, ciemno – potem jasność błyśnie.
		Lecz jeśli nie zaświeci nic?… i ból przeminie?
		Jeśli się wszystko z chwilą boleści rozpryśnie?
		A potem ciemność… potem nawet ciemność ginie,
		Nic – nic – i sobie nawet nie powiem samemu,
		Że nic nie ma – i Boga nie zapytam, czemu
		Nic nie ma?… Ha! więc będę zwyciężony niczem?…
		Śmierć patrzy w oczy moje dwustronnym obliczem,
		Jak niebo nad głowami i odbite w wodzie…
		Prawda lub omamienie – lecz wybierać trudno,
		Gdzie nie można zrozumieć…

przykłada broń do czoła

		Nie… nie w tym ogrodzie.
		Znajdę śród lasów łąkę kwietną i odludną.

wychodzi z ogrodu




SCENA III


Noc. Laura sama w pokoju przy lampie



LAURA



		Dotąd Kordian nie wrócił, jedynasta biła.
		Natrętna niespokojność w serce się zakrada,
		Gdybym też dziecię płochym szyderstwem zabiła?
		Dmucham w różę, co słońcem palona opada?
		A jeśli jego serce z takich kruszców lane,
		Że co na nim napiszę, przetrwa napisane
		Na wieki wieków? Boże! jeśli jego oczy
		Przywykną do ciemności i do łez? Co gorsza!
		Jeśli miasto łez, w dzieciach zapalonych skorsza[55 - skorszy – dziś popr.: bardziej skory; szybszy. [przypis edytorski]]
		Duma gorzkie uśmiechy na twarz mu wytłoczy?…

zamyśla się, potem bierze sztambuch i przewraca

		Nudnymi grzecznościami zapisane karty,
		Ten mię równa do kwiatu, ci do gwiazd – a czwarty
		Do Dyjanny bogini – on sam jak bóg Apis
		Zwierzęcą nosi głowę. – Ten kwiat chce rozkwitać…
		Rysunek siostry mojej. – Ach! Kordiana napis;
		Spojrzałam mimowolnie, muszę raz odczytać…

czyta wiersz Kordiana

		O! przypłynę ja kiedyś we wspomnień łańcuchu,
		Zatrzymam się… wspomnienia krokiem się nie ruszą…
		Aż powiesz: «Natrętny duchu!
		Ciężysz na duszy mojej twoją cichą duszą
		Jak księżyc, mórz oczyma podnoszący ciemnie.
		Jesteś wszędzie, koło mnie, nade mną i we mnie…»
		Luba, jam koło ciebie i z tobą i w tobie…
		Nie przychodzę wyrzucać ani przypominać,
		Ani śmiem błogosławić, ani chcę przeklinać;
		Przyśniło mi się tylko kilka pytań w grobie…
		Słuchaj, niegdyś ze szczęściem brałaś zaręczyny,
		Pokaż mi ów pierścień złoty;
		Ha! szczerniał? szczerniał pierścień? – to nie z mojej winy!
		Dlaczego na twarz włosów rozpuszczasz uploty?…
		Spostrzegłem we włosów chmurze…
		Bladość twarzy i coś błyska!…
		Może to blask w pereł sznurze?
		Może światło brylanta? albo kornaliny?
		Może rozgrane słońcem topazu ogniska?
		Może to łzy? – ty płaczesz? – to nie z mojej winy!…
		Mój aniele! mój aniele!
		Kwiat ci niegdyś wieńczył głowę,
		A było kwiatów tak wiele,
		Że nim zwiędły, brałaś nowe.
		Dlaczegóż dzisiaj w stroju zmianę widzę jawną?
		Wszak kwiaty przeżyć burze musiały i spieki;
		Prócz jednej bladej róży, która dawno! dawno!
		Nie pomnę, z jakiej przyczyny,
		Zwiędła na wieki…
		Jeśli tak wszystkie zwiędły? – to nie z mojej winy!…

przestaje czytać

		Słyszę tętent… to Kordian! – więc okno otworzę —
		Nie, może bym za zbytnią troskliwość wydała…
		Co nikt drzwi nie odmyka?

otwiera okno

		Boże! wielki Boże!
		Koń przeleciał bez jezdca… Co to jest? Drżę cała!

dzwoni, Panna pokojowa wchodzi

		Gdzie Grzegorz?



PANNA



		Nie wiem, pani, nie siadł do wieczerzy,
		Widać było, bo dzbankiem z nami się nie dzielił
		Jak Żyd płaszczem Chrystusa.



LAURA



		Szukaj go! niech bieży!



GRZEGORZ



wchodząc

		Nieszczęście! Oh nieszczęście! panicz się zastrzelił!…




AKT DRUGI. ROK 1828. WĘDROWIEC


James Park w Londynie – wieczór… Kordian siedzi pod drzewem – wokoło łąki zielone – dalej sadzawka ocieniona drzewami, trzody – dokoła parku pałace i dwie wieże Westminsteru



KORDIAN



		Wyspę łąk porzucono na pałaców stepy,
		Uciekam tu opodal od wrącego gminu;
		Lud woli pić dym węgli i zaglądać w sklepy;
		A ten ogród, czarowna sielanka Londynu,
		Jak ustęp złoty w nudnym ginie poemacie.
		Ludzie! wy się tym drzewom przypatrywać macie
		Jak cudom Boga obok cudów waszej ręki.
		Drzewa nietknięte, rajskie zachowały wdzięki;
		Nieraz mgły nadpłynione w kłęby czarne zwiną
		I liściowym wachlarzem na miasto odwieją.
		Po sadzawkach łabędzie rozżaglone płyną.
		Ludzie piaskiem Paktolu[56 - Paktol a. Paktolos – rzeka w starożytnej Lidii (dziś Turcja), której piasek obfitował w złoto i srebro. [przypis edytorski]] węże ścieżek sieją,
		A łąki flamandzkiego aksamitu puchem.
		Tam! miasto… Zegar ludzkim kręcący się ruchem,
		A tu cisza – tu ludźmi nie kwitną ogrody,
		Ale się po murawach wyperliły trzody…
		Był wiek, żem ja w dziecinnych marzeniach budował




Конец ознакомительного фрагмента.


Текст предоставлен ООО «ЛитРес».

Прочитайте эту книгу целиком, купив полную легальную версию (https://www.litres.ru/pages/biblio_book/?art=23551210) на ЛитРес.

Безопасно оплатить книгу можно банковской картой Visa, MasterCard, Maestro, со счета мобильного телефона, с платежного терминала, в салоне МТС или Связной, через PayPal, WebMoney, Яндекс.Деньги, QIWI Кошелек, бонусными картами или другим удобным Вам способом.



notes



1


Godzina, której żaden człowiek dwa razy w życiu nie słyszy – chodzi o pierwszą godzinę nowego stulecia. [przypis edytorski]




2


Żółw, z którego to zgrzebło – z pancerzy żółwi morskich wyrabiano dawniej grzebienie, guziki i inne przedmioty codziennego użytku. [przypis edytorski]




3


gwicht (daw.; z niem. Gewicht: waga, ciężarek) – ciężarek w zegarze ściennym lub stojącym. [przypis edytorski]




4


hostii, co dławi – według wierzeń ludowych, na zasadzie absolutnej sprzeczności między tym, co święte a tym, co przeklęte, diabeł nie mógł połknąć hostii, będącej symbolicznym ciałem Chrystusa, dławił się nią. Podobnie wierzono, że diabła parzy woda święcona. [przypis edytorski]




5


Lewiatan (hebr. liwjatan) – biblijny mityczny potwór morski, rodzaj monstrualnego węża lub smoka o siedmiu głowach (nie wiadomo natomiast nic o jego żądle). W Biblii stanowił uosobienie przeciwstawiającego się Bogu zła. [przypis edytorski]




6


kosa (daw.; tu forma D. lm: kós) – warkocz. [przypis edytorski]




7


kurant (starop.) – melodia wygrywana przez zegar o stałych porach (np. co godzinę, co pół godziny lub co kwadrans). [przypis edytorski]




8


Noga kossacza pająka – chodzi o kosarza, należącego do pajęczaków, jednak nie będącego w ścisłym znaczeniu pająkiem (nie ma on np. jadu); cechą charakterystyczną wyglądu kosarza są cztery pary bardzo długich nóg (mogą mierzyć nawet kilkanaście centymetrów, przy ok. półcentymetrowej wielkości głowotułowiu). [przypis edytorski]




9


asesor (daw.) – doradca sędziego; dziś popr. forma lm.: asesorzy. [przypis edytorski]




10


przerżchliwy – zapewne: pierzchliwy (w niektórych wydaniach występuje tu forma „pierżchliwy”); pierzchliwa pamiątka to pamiątka krótkotrwała, z łatwością pierzchająca, czyli uciekająca, znikająca. [przypis edytorski]




11


Wolter – spolszczone: Voltaire, pseudonim François-Marie Aroueta (1694–1778), fr. pisarza i filozofa epoki oświecenia (autora m.in. powiastki filoz. Kandyd); zwolennika liberalizmu, krytyka wszelkich ideologii, hierarchii kościelnej i zabobonnych wierzeń (uznano go za patrona ateizmu i rewolucji). Voltaire był niezwykle wpływową osobistością swego czasu (korespondował m.in. z carycą Rosji, Katarzyną). [przypis edytorski]




12


Russa – spolszczone nazwisko Jean-Jacquesa Rousseau (1712–1778), szwajcarskiego pisarza i filozofa (autor Umowy społecznej 1762). Rousseau był krytykiem cywilizacji i postępu, propagował hasło powrotu do natury (jemu zawdzięczamy mit „dobrego dzikusa”), uznawał bezwzględną pierwotną równość między ludźmi, ale też występował przeciw racjonalizmowi i ateizmowi; wszystkie te cechy sprawiają, że uznawano go raczej za patrona romantyzmu (a przede wszystkim poprzedzającego epokę romantyczną sentymentalizmu) niż typowego przedstawiciela Oświecenia. [przypis edytorski]




13


cichego (…) doktora – chodzi o doktora Fausta. Jest to bohater fikcyjny, postać stanowiąca sama w sobie niezwykle płodny motyw w sztuce. Faust to uczony (zarazem filozof, alchemik, przyrodnik), który, zgłębiwszy dostępną człowiekowi wiedzę, doznał rozczarowania, niedosytu i goryczy, co z kolei doprowadziło go do podpisania cyrografu z diabłem. W zamian za diabelską pomoc i usługi zapisał diabłu (występującemu pod imieniem Mefistofelesa) swą duszę. Najbardziej znanym opracowaniem tematu jest dramat Faust Johanna Wolfganga Goethego, cieszący się niebywałą popularnością w okresie romantyzmu. W romantyzmie poza ujęciami literackimi powstały również np. utwory muzyczne inspirowane historią Fausta, jak Symfonia Faustowska Liszta, kantata Berlioza Potępienie Fausta, czy opera Gounoda Faust. Wcześniej motyw podjął Christopher Marlowe (Tragiczna historia doktora Fausta 1588), a później m.in. Thomas Mann (Doktor Faustus 1947). Na wątkach faustowskich oparta jest również powieść Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata. W polskiej literaturze motyw ten, nieco strywializowany, pojawia się w legendzie o panu Twardowskim oraz w balladzie Mickiewicza Pani Twardowska. [przypis edytorski]




14


Manfred – tytułowa postać dramatu filozoficznego George'a Gordona Byrona (1788–1824); Manfred odbywa m.in. wędrówkę po Alpach szwajcarskich. [przypis edytorski]




15


Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni – sens: czy ze wszystkich rodzajów ludzi tylko żołnierzy nie uda się diabłom opętać (ze względu na cechujący ich zdrowy rozsądek). [przypis edytorski]




16


plwanie – opluwanie, plucie. [przypis edytorski]




17


pargaminowy – pergaminowy, tzn. przypominający kartę księgi, a zarazem czoło starca. [przypis edytorski]




18


szklennica – szklanica, szklanka. [przypis edytorski]




19


więcéj (daw.; wym.: więcy) – obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z wcześniej użytym słowem „tysięcy”. [przypis edytorski]




20


Nazwijmy od (…) nędznych chłopów – chodzi o gen. Józefa Chłopickiego (1771–1854), dyktatora powstania listopadowego (wcześniej walczył w powstaniu kościuszkowskim, wraz z Legionami Dąbrowskiego brał udział w kampaniach napoleońskich m.in. we Włoszech i Hiszpanii, został wielokrotnie odznaczony m.in. Legią Honorową i Krzyżem Komandorskim Virtuti Militari; był nadal czynnym wojskowym w Królestwie Polskim, ale na skutek osobistego konfliktu z Wielkim Księciem Konstantym podał się do dymisji). W okresie powstania listopadowego, został członkiem Rady Administracyjnej i naczelnikiem sił zbrojnych, a 5 grudnia 1830 ogłosił się dyktatorem powstania. Nie wierzył w powodzenie powstania, był zwolennikiem rokowań z carem, starał się początkowo nie dopuścić do starć zbrojnych. Wskutek takiej polityki armia rosyjska pod wodzą Dybicza wkraczając do Królestwa zastała armię powstańczą nieliczną i źle uzbrojoną. Po raz ostatni swój kunszt dowódczy pokazał Chłopicki podczas bitwy pod Olszynką Grochowską; w bitwie został ranny w nogi. 17 I 1831 zrzekł się dyktatury. Po upadku powstania wyjechał do Krakowa, gdzie pozostał do końca życia. [przypis edytorski]




21


Talleyrand – właśc. książę Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord (1754–1838), fr. dyplomata, minister spraw zagranicznych Francji. Mimo, że był duchownym (biskupem) poparł swym autorytetem rewolucję fr. 1789 r. i został wkrótce przewodniczącym Konwentu, gdzie wcześniej patronował przeprowadzeniu ustaw dotyczących sekularyzacji dóbr kościelnych przewodniczącym zgromadzenia. Był reprezentantem Francji na Kongresie Wiedeńskim. Talleyrand słynął z wybitnej inteligencji oraz ciętych a trafnych wypowiedzi. [przypis edytorski]




22


nazwisko (…) Czarta – chodzi tu o księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770–1861) dyplomatę, męża stanu, polityka, pochodzącego ze starej rodziny arystokratycznej. W czasie rozbiorów, po abdykacji i śmierci Stanisława Augusta uważano go za pretendenta do tronu Polski. [przypis edytorski]




23


Wódz! (…) do skrzyni (…) zniesie planów trupy – chodzi tu o generała Jana Skrzyneckiego (1787–1860), uczestnika wojen napoleońskich w armii Księstwa Warszawskiego, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, kawalera Legii Honorowej. W czasie powstania listopadowego Skrzynecki odznaczył się w bitwie pod Grochowem, co przyczyniło się do mianowania go 26 lutego 1831 przez Rząd Narodowy naczelnym wodzem. W tej roli nie popisał się jako strateg i po klęsce powstańców pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku oraz utracie zaufania społecznego z powodu konfliktu z Sejmem o reformę rządu, zrezygnował z dowództwa i wystąpił z armii. Po powstaniu przebywał na emigracji w Belgii. W 1839 r. powrócił do Krakowa, gdzie pozostał do końca życia. [przypis edytorski]




24


Starzec (…) Zastygły pod wspomnień bryłą – chodzi tu o Juliana Ursyna Niemcewicza (1758–1841), cieszącego się sporym autorytetem pisarza, poetę i dramaturga (autora m.in. Powrotu posła i Śpiewów historycznych) oraz pamiętnikarza. Był posłem w czasie Sejmu Wielkiego i współtwórcą projektu Konstytucji 3 Maja, a w czasie insurekcji kościuszkowskiej sekretarzem Tadeusza Kościuszki. Po upadku insurekcji przebywał w więzieniu w Petersburgu, a uwolniony wyjechał wraz z Kościuszką do Ameryki, gdzie mieszkał kilka lat. Do Polski powrócił w 1807, by osiąść w podwarszawskim majątku i poświęcić się literaturze. Sprawował jednak również różne urzędy i funkcje publiczne. Od 1826 r. był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Po wybuchu powstania listopadowego udał się z misją dyplomatyczną do Londynu, a następnie z upoważnienia rządu powstańczego zajmował się badaniem dokumentów tajnej policji. Po upadku powstania znalazł się na emigracji w Paryżu, gdzie pozostał do śmierci. Był związany z Hotelem Lambert i Adamem Jerzym Czartoryskim. [przypis edytorski]




25


dziewięć sułtanic Feba – w ten sposób określa się tu Muzy, opiekunki twórczości artystycznej. [przypis edytorski]




26


rószczki – dziś popr.: różdżki. [przypis edytorski]




27


Rdzę (…)/ Na Omfalii igle/ Od krwią wilgotnych Herkulesa palców – według mit. gr. Herkules, kupiony na targu niewolników przez królową Lidii Omfale, przebywał u niej w służbie przez trzy lata, wykonywał kobiece prace i był przebrany w kobiece szaty. Pobyt u Omfale wiąże się więc ze zniewieścieniem herosa, który w tym czasie przelewał krew nie w bohaterskich zmaganiach, ale kłując się igłą przy szyciu. [przypis edytorski]




28


Widzicie tę postać bladą – chodzi tu o Joachima Lelewela (1786–1861) wybitnego polskiego historyka, ideologa i działacza polit., profesora w liceum krzemienieckim i na Uniwersytecie Wileńskim (był duchowym ojcem Filomatów). W dziedzinie badań hist. był twórcą tzw. szkoły lelewelowskiej, stawiającej sobie za cel całościową analizę procesów historycznych (w związku z tym np. w dorobku Lelewela znajdują się ciekawe materiały i opracowania z zakresu geografii czy religio- i kulturoznawstwa). W czasie powstania listopadowego Lelewel był członkiem Rządu Narodowego i zwolennikiem przeprowadzenia głębokich, demokratycznych reform społecznych. Po upadku powstania przebywał na emigracji w Paryżu, a następnie w Brukseli, działał m.in. na rzecz zjednoczenia skłóconych polskich emigrantów. Był przywódcą współpracującego z lewicą fr. Komitetu Narodowego Polskiego, a następnie Młodej Polski, republikańskiej organizacji związanej z Młodą Europą Mazziniego. W 1846 wstąpił do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Po klęsce Wiosny Ludów wycofał się z życia politycznego. [przypis edytorski]




29


wierżch – dziś: wierzch. [przypis edytorski]




30


wyleci jak kruk – chodzi tu o generała Jana Krukowieckiego (1772–1850), odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, Orderem Obojga Sycylii, Komandora Legii Honorowej. Rozpoczynał karierę w wojsku austr., a kontynuował w armii fr. i armii Księstwa Warszawskiego, brał udział w kampaniach napoleońskich (został ranny pod Smoleńskiem), po Kongresie Wiedeńskim pozostał w wojsku Królestwa Polskiego. Po wybuchu powstania listopadowego dowodził wojskami powstańczymi m.in. w zwycięskiej bitwie pod Białołęką, jednakże jego niesubordynacja wobec rozkazów gen. Chłopickiego w rozgrywającej się tego samego dnia (25 II 1831) bitwie pod Olszynką Grochowską przesądziła prawdopodobnie o klęsce Polaków. Następnie Krukowiecki został gubernatorem Warszawy, a pod koniec powstania przewodniczył Rządowi Narodowemu, a faktycznie również był wodzem wojsk powstańczych. Konserwatysta (ideowo zajmował stanowisko przeciwstawne wobec poglądów np. Lelewela czy Mochnackiego), był przeciwny prowadzeniu dalszej walki z Rosją, zajął się raczej pertraktacjami z Paskiewiczem dotyczącymi warunków kapitulacji, nie przygotował właściwie obrony Warszawy. Krukowiecki nie opuścił jednak, jak sugerują słowa dramatu „rycerzy ginących”. Po kapitulacji Warszawy pozostał w mieście, a po upadku powstania przebywał na zesłaniu w Jarosławiu i Wołogdzie do 1834 r. Następnie powrócił do Królestwa, by do końca życia zajmować się już tylko gospodarowaniem w majątku żony. [przypis edytorski]




31


drzącą – dziś: drżącą. [przypis edytorski]




32


tuszyć – mieć nadzieję; por. wyraz pokrewny: otucha. [przypis edytorski]




33


dykteryjka (z łac. dicterium: żart) – zabawne, krótkie opowiadanie, anegdota. [przypis edytorski]




34


śpiéwa – (daw.; wym.: śpiwa) – obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z użytym wcześniej słowem: spoczywa. [przypis edytorski]




35


bakalarus (z łac. średniow.: baccalarius) – bakałarz (osoba, która uzyskała najniższy stopień naukowy na uniwersytecie), nauczyciel. [przypis edytorski]




36


Łamał wierzby na biedaku – chodzi o wierzbowe rózgi służace do wymierzania kar cielesnych. [przypis edytorski]




37


kobiéto (daw.; wym.: kobito) – obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z „bito”. [przypis edytorski]




38


hoży – krzepki, urodziwy. [przypis edytorski]




39


piętak – piątak, zapewne: pięć groszy. [przypis edytorski]




40


hołota (ukr.) – gołota, biedota. [przypis edytorski]




41


dziatki (daw.) – dzieci. [przypis edytorski]




42


podstoli (…) szatny – funkcje przy dworze; podstoli miał za zadanie dopilnować królewskiego stołu, zaś szatny ubiorów. [przypis edytorski]




43


wbrew zwyczaju – dziś popr.: wbrew zwyczajowi. [przypis edytorski]




44


frejlina (daw; z niem. Fräulein: panna; Hoffräulein: dworka) – dama dworu (szczególnie na dworze rosyjskim). [przypis edytorski]




45


ciesali – dziś popr.: ciosali. [przypis edytorski]




46


chmurą komorów – chmurą komarów; przekształacone dla rymu z: pozorów. [przypis edytorski]




47


rycerz w zbroi (…) I (…) przebijał (…) smoka – jest to kanoniczne przedstawienie Michała Archanioła (pogromcy szatana, przedstawianego często w postaci węża) albo też św. Jerzego, który z wysokości, siedząc na białym koniu zabija smoka. [przypis edytorski]




48


mameluki (właśc. mamelucy; z arab. mamluk: niewolnik) – sławna ze swej bitności, wyszkolenia i sukcesów militarnych armia utworzona ze specjalnie zakupionych niewolników lub jeńców wojennych. [przypis edytorski]




49


dziobią gdyby kruki – dziobią niby kruki. [przypis edytorski]




50


wrzkomo – rzekomo. [przypis edytorski]




51


daléj – w związku z występującym tu é tzw. pochylonym wym.: dali. [przypis edytorski]




52


kto kupi niewolą włos biały – kto okupi (zapłaci za) siwiznę niewolą. [przypis edytorski]




53


truna (daw.) – trumna; często stosowana forma przez poetów romantycznych. [przypis edytorski]




54


miriady (z gr. myriás, myriádos) – mnóstwo, niezliczona liczba. [przypis edytorski]




55


skorszy – dziś popr.: bardziej skory; szybszy. [przypis edytorski]




56


Paktol a. Paktolos – rzeka w starożytnej Lidii (dziś Turcja), której piasek obfitował w złoto i srebro. [przypis edytorski]


